środa, 30 października 2013

Rodział 108 cz.II



* Oczami Harry'ego * 


Nie zdawałem sobie sprawy z tego co zrobiłem.. 
Przecież kobieta mojego życia właśnie się wyprowadziła i zerwała nasze zaręczyny zabierając nawet moje dzieci. Może ja faktycznie powinienem ze sobą coś zrobić ?! Łzy same cisnęły mi się do oczu. Miałem w sobie trochę nadziei , że może mimo wszystko ułoży się nam to wszystko,że jednak będziemy razem,a ślub dojdzie do skutku. Teraz już nie byłem niczego pewien. Nawet jeśli nie będziemy razem to co z dziećmi? Będą miały niepełną rodzinę, a tego nie chciałem .. Chciałem im zapewnić dobrobyt, normalne dzieciństwo i oboje rodziców , których ja nie miałem.. Nie da się opisać tego jak się teraz czuję. Normalnie jak zwykły śmieć, skurwiel! inaczej siebie teraz nazwać nie mogę , nie po tym co Claudia ode mnie usłyszała. Zayn siedział obok mnie i nic nie mówił . Co miał powiedzieć? Dobrze wiedziałem co o mnie myśli. 
- Jestem zwykłym dupkiem.- przemówiłem wyrwany z zamyślenia.
- Nie mów tak . - odpowiedział Zayn patrząc w okno. 
- Dobrze wiem,że myślisz teraz o mnie to samo ! Kto normalny by tak teraz o mnie nie pomyślał. - westchnąłem wstając z kanapy . 
- Gdzie idziesz? - spytał lekko przerażony.
- Do barku po jakąś wódkę. - rzuciłem od niechcenia i poszedłem przed siebie. Wyjąłem z barku wódkę po czym poszedłem do kuchni po dwie szklanki.  Wróciłem do pokoju, Zayn patrzył na mnie i na to co robię. 
- Pijesz?- spytałem.
- Jestem autem, nie bardzo mogę. - odpowiedział poprawiając się na łóżku. 
- Wracasz do Ally dzisiaj? Przecież możesz zostać. -mruknąłem nalewając do szklanki wódki. Szklanka była w połowie pełna. Nie potrzebowałem nic do zapicia bo po co ? Skoro jestem takim skurwysynem mogę też napić się wódki bez popicia.
- Jutro rano muszę jechać do Bradford . Nie uciekaj w alkohol stary. - popatrzył z lekką pogardą.
- Proszę Cię , chociaż Ty nie dawaj mi dzisiaj żadnych rad , nie umoralniaj mnie i daj w spokoju zapić problemy. Zdrowie!- przechyliłem szklankę i poczułem tą gorycz w gardle . Wypiłem wszystko i nalałem sobie jeszcze raz połowę szklanki. Szklanka Zayn'a z wódką stała nietknięta więc wraca do Ally. To będzie dobry moment posiedzieć, przemyśleć co mam zrobić.. Wolałem zostać sam,ale nie chciałem go urazić wypraszając go z domu. Wiedziałem,że chce dla mnie dobrze,że nie chce żebym został sam,ale ja tego potrzebowałem.
- Wiesz Zayn myślę,że Ally Cię potrzebuje teraz.. Jedź do niej ,dopiero co zaczęliście być razem. - wymusiłem uśmiech.- Ja bez problemu sobie poradzę, pomyślę i w ogóle . - dodałem pospiesznie.
- Ale Tobie przychodzą głupie pomysły jak zostajesz sam.. - westchnął patrząc w moje oczy.- nie chcę żebyś sobie coś zrobił.
- Zayn nie jestem głupi. Mam dzieci .- posłałem mu ciepły uśmiech. - Idź już. - dodałem cicho.
Zayn przewrócił oczami i wstał z kanapy. Zaczął szukać kluczyków od auta i przeraźliwie na mnie spojrzał.
- Ally wzięła auto.- przypomniałem mu.
- No tak.. Czyli jesteś skazany na moje towarzystwo mimo,że chciałbyś zostać sam.- usiadł z powrotem na kanapie.
- Weź moje auto.-uśmiechnąłem się  i wypiłem szklankę wódki krzywiąc się. - kluczyki są na komodzie przy wyjściu. - dodałem pospiesznie. Zayn zrobił tak jak mu kazałem. Pożegnaliśmy się i tyle go widziałem. Nareszcie będę mógł zostać sam bez żadnego problemu,że nie można mi czegoś tam bo jest Zayn. Poszedłem do pokoju gościnnego , w  którym spałem. Z szafki wyciągnąłem saszetkę w której była kokaina. Zszedłem na dół. Pilotem zasłoniłem wszystkie okna i wysypałem zawartość na stolik. Wyciągnąłem kartę do bankomatu i starannie zrobiłem sobie małą kreskę.
- To nic takiego.- powiedziałem sam do siebie , skręciłem pieniążek w rulon i wciągnąłem do nosa biały proszek. Ale ulga.. Nieco poszczypało,ale przestało. Wypiłem szybko trochę wódki,żeby zapić ten smak. Teraz już mogłem poradzić sobie sam z problemem. A może moim problemem jest ćpanie? Nie raz przyszedłem do domu naćpany. Na szczęście Claudia nigdy nie rozpoznała po mnie , że ćpam. Po imprezie z okazji narodzin dzieci weszło mi w nawyk wciągnięcie jednej kreski dziennie. Tak na odprężenie. Teraz widzę,że te problemy między mną a Claudią są przez to,że ćpam. Ale nie mogę się przyznać ! Nie mogę jej powiedzieć,że od dłuższego czasu od tak wciągam sobie koke! Wtedy nasze szanse na związek będą marne , nie wróci do mnie i nigdy już nie zobaczę dzieci. Kokaina robiła swoje. Czułem się świetnie, nie martwiłem się o nic , starałem się nie myśleć o niej , o tym co powiedziałem , jakim jestem debilem,że ją straciłem. Miałem tylko nadzieję,że mimo wszystko między nami będzie jak dawniej,że nasza miłość znowu będzie nie do pokonania... Poszedłem na górę do naszej sypialni. Wszedłem ostrożnie i spojrzałem na łóżeczka moich maleństw. W sypialni unosił się zapach maleństw i perfum Claudii. Byłem bezsilny , nie mogłem teraz nic zrobić choćbym bardzo chciał! Położyłem się na łóżku i zacząłem płakać.. Na łóżku leżał kocyk Alex'a. Przytuliłem się do niego i zacząłem beczeć dosłownie jak małe dziecko .. Chcę żeby byli tu teraz ze mną,żebym mógł przytulić ich wszystkich , pocałować Claudię. Ona i dzieci są dla mnie wszystkim, bez nich nie dam rady i to jest pewne . Wyciągnąłem z kieszeni telefon. Miałem nieodebrane połączenie od mamy i mamy Claudii więc to jest pewne,że wiedzą już wszystko! Jestem przekreślony już w oczach wszystkich niezależnie od tego czy to moja rodzina czy rodzina Claudii. Wszedłem w galerię i przeglądałem zdjęcia moje Claudii i dzieci.
-Tak cholernie tęsknię..- powiedziałem łamiącym głosem. - Zadzwonię do niej.- wybrałem numer Claudii i czekałem aż usłyszę jej głos w słuchawce. Niestety po trzecim sygnale straciłem nadzieję na to,że odbierze.
- Cześć Harry.- usłyszałem jej cichy głos.
- Claudia.. wróć !! - krzyknąłem płacząc . - Nie dam rady bez Ciebie żyć .. bez Ciebie , bez dzieci...
- Harry to nie jest rozmowa na ten czas..-westchnęła.- Dzieci już śpią , wszystko jest wporządku. Jeśli będziesz chciał je zobaczyć daj znać to gdzieś się umówimy.- dodała.
- Claudia ja chcę żebyś wróciła... Chcę się umówić z Tobą w naszym domu,ale już na zawsze.-łzy spływały mi po policzkach.
- Harry to nie ma już sensu.. Po prostu się zmieniłeś. - powiedziała łamiącym głosem. Cisza w słuchawce dała odczuć to,że płacze . - Ekhm , od tej pory łączą nas sprawy tylko dzieci, o nas już nie rozmawiajmy. - dodała płacząc.
- Claudia proszę nie płacz..- westchnąłem. - Ja .. ja po prostu muszę z Tobą porozmawiać , muszę Ci o czymś powiedzieć. - musiałem jej powiedzieć o kokainie. Nie mogłem tego tak zostawić. Nie mogłem żyć w kłamstwie.
- Powiedz mi teraz..- powiedziała ciągając nosem.
- Claudia bo ja... ja..- nie wiedziałem jak jej to powiedzieć.. bałem się. - ja ćpałem. - cisza w słuchawce. Nie wiedziałem czy się rozłączyła, czy może nie wie co ma powiedzieć. - Twój kurwa idealny Harry wciągał krechy i przychodził do domu !! - krzyknąłem płacząc.
- Trzymaj się Harry. - rozłączyła sie. Co ja teraz zrobię?! Rzuciłem telefonem o ścianę. Nie wiedziałem czy działa czy nie , mało mnie to obchodziło. Nie mogłem zostać w domu . Musiałem wyjść, wyżyć się! Zamówiłem taksówkę żeby zawiozła mnie do Londynu. Wziąłem kurtkę, klucze i wyszedłem przed dom. Taksówka była po 10 minutach , a gdy już do niej wsiadłem nie mogłem się doczekać, aż w końcu się na czymś wyżyję .

W Londynie nie bardzo wiedziałem co mam robić. Poszedłem do klubu . Tam w łazience wciągnąłem jeszcze jedną kreskę i wyszedłem na parkiet. Na barze pracował mój kolega . Przywitałem się z nim i zamówiłem setkę szkockiej. Dzisiaj musiałem się napić, nie przeżyję tego na trzeźwo. Dziewczyny przyczepiały się do mnie jak lep na muchy. Nie miałem ochoty  z żadną dziś rozmawiać , miałem Claudię , nie mogłem zrobić nic głupiego bo kocham tylko ją. Czułem się już dobrze wstawiony , a kokaina wzmocniła działanie szkockiej i wódki. Powoli zaczynał mi się urywać film..



* Oczami Claudii *


Postanowiłam powiedzieć mamom o tym co się wydarzyło. Przykro mi,że tak wyszło,że ze ślubu nic nie wyjdzie... Bardziej przykro było mi  z nazwania mnie suką i wypominania wszystkiego.. Kochałam go. Kochałam go tak cholernie,że oddałabym za niego życie. Czy to było za mało? Dzieci już spały , na szczęście w hotelu mieli łóżeczka więc spokojnie wstawili mi je do pokoju. Rozważałam nad propozycją przyjazdu do mamy, chociaż wiem,że Harry będzie mnie tam szukał. Dlaczego i po co to robi skoro między nami nic nie ma ? Dodatkowo ćpa! Tego mu nie wybaczę nigdy. A ja głupia nawet nie rozpoznałam,że jest pod wpływem czegokolwiek.. Jego telefon zrujnował całą moją psychikę. Leżałam w łóżku i płakałam. Nawet gdybym nie chciała płakać łzy same leciały z oczu. Przecież było tak pięknie .. Nasza miłość była wzorem dla innych , nie zawsze,ale była. A teraz? Zostałam sama , bez mojej miłości. Kocham go , nigdy nie przestanę. Łączą nas dzieci i tylko tyle. Nie mogę z nim być, nie po tym co zrobił , jak mnie nazwał . Jak on w ogóle mógł ćpać ,a  później przychodzić do domu? Dla mnie to jest niezrozumiałe.. Anne i mama o tym nie wiedzą i się nie dowiedzą, aż taka nie będę żeby im o tym powiedzieć. Moje uczucie w jego stronę nie gaśnie, ale ja już nie widzę szans dla tego związku. Nie ufam mu , a zaufania tak łatwo nie da się odzyskać.. Wiem,że będę tęsknić,ale myślę,że sobie poradzę. Boję się tylko,że jeśli będę go widywać będzie coraz gorzej. Bo jak zapomnę? nie da się zapomnieć o kimś kto jest ojcem Twoich dzieci , kogoś kogo kochasz całym swoim sercem,ale jeśli ta osoba zawiedzie po raz kolejny nie da się po prostu z nią być. Mam tylko nadzieję,że kiedyś zapomnę chociaż o tym wielkim uczuciu jakim go darzyłam . Nigdy nie przestanę nic do niego czuć , mamy razem dzieci . Siedziałam sama jak kołek. Ally przyjechała na chwilę sprawdzić jak się czuję i pojechała do domu. Cieszę się,że związek jej i Zayn'a jednak dalej istnieje. Życzę im tak wielkiej miłości jaką dalej do siebie pałają. Spojrzałam na zegarek . Była dokładnie 23:40 . Pomyślałam,że już trzeba iść spać jeśli chcę rano jechać do mamy. W końcu może odpocznę , a Harry nie będzie mnie szukał i nękał.


O 6:00 mój ukochany synek zgłodniał . Dziwiłam się,że całą noc mogłam przespać spokojnie bo moje maleństwa się nie budziły. Wyjęłam go z łóżeczka i dałam mu do buzi sutek. Mały jadł i jadł jak szalony , ale w końcu po kimś musiał to mieć więc Alex poda sie na Niall'era bez dwóch zdań. Gdy już się najadł standardowo podniosłam go żeby mu się odbiło. Położyłam go na łóżku bo teraz nadszedł czas na Darcy. Moja piękna kruszynka zaczęła się uśmiechać ! Niestety nie wiem czy tylko jednorazowo sie uśmiechnęła czy może już cały czas będzie się uśmiechać.
Po nakarmieniu mojej wspaniałej dwójki zaczęłam do nich gadać jak to zwykle mamy gadają do swoich pociech. Stwierdziłam,że o 7 wyjadę z hotelu prosto do mamy. Walizki i tak były spakowane więc miałam już mniej roboty. Modliłam się jedynie o to żeby Harry mimo wszystko tam nie przyjechał. Nie chciałam na razie go widzieć,rozmawiać.. Poszukałam ubranek dla Darcy i Alex'a po czym ubrałam moje dzieciaczki i zeszłam z nimi na dół. Zapłaciłam za pokój w hotelu i poszłam do auta. Życzliwy pan z obsługi zaniósł mi walizki pod sam samochód co znacznie ułatwiło mi poradzenie sobie z walizkami i dziećmi .
Wyjeżdżałam spod hotelu i.. zobaczyłam Harry'ego !! Co on robił o tej godzinie na mieście ?! Nie wierzyłam własnym oczom, że on tu jest. Może mnie szukał? Albo Ally mu powiedziała gdzie jestem?! Nie miałam pojęcia. Najbardziej prawdopodobną sytuacją było jego wyjście na imprezę, napicie się alko naćpanie kokainą czy jakimś innym gównem. Musiałam schować się gdzieś szybko bo jeszcze by mnie zobaczył ! Wycofałam auto do tyłu omało nie stukając w drugie. Szkoda,że koleś z auta zatrąbił i Harry popatrzył w moją stronę . Nie wiedziałam co zrobić więc szybko schyliłam głowę i wyłączyłam silnik. Miałam nadzieję,że tu nie przyjdzie niestety się myliłam. Wychyliłam powoli głowę, a on patrzył na mnie. Przekręciłam szybko kluczyk i zamknęłam drzwi . Harry szybkim krokiem podszedł do mojego auta. Wyglądał strasznie . Widać było jego zmęczenie..
- Otwórz drzwi ! - krzyknął . Zaczęłam się go bać . W końcu mógł być naćpany, a dodatkowo mógł pić jeszcze alkohol więc mógł zrobić coś mi lub dzieciom.
- Nie.- powiedziałam stanowczo.
- Claudia otwieraj te drzwi ! - zaczął walić po oknie. Alex i Darcy zaczęli płakać , wiedziałam,że muszę stąd uciec jak najszybciej bo on teraz może być nieobliczalny.
- Daj mi spokój ! - krzyknęłam .- Odsuń się bo chcę jechać . - dodałam pospiesznie.
- Claudia kocham Cię , porozmawiaj ze mną do jasnej cholery ! - nie dawał za wygraną. Odpaliłam auto , Harry się odsunął, a ja uciekłam od niego. Jechałam,a łzy same spływały po moich policzkach. Wiedziałam,że w tym stanie nie mogę prowadzić, ale musiałam jak najszybciej wyjechać z Londynu bo mogł mnie znaleźć wszędzie . Na pewno się domyśla,że jadę do mamy i jeszcze dziś go tam zobaczę. Miałam nadzieję,że mimo wszystko da spokój na razie i spotka się ze mną za jakiś czas kiedy wszystko przemyślę. Dzieci przestały płakać więc to był jedyny plus tej całej chorej sytuacji spod hotelu. Jestem w totalnej rozsypce.. Trasę będę kontynuowała, a dzieci pojadą ze mną. Harry też jedzie w trasę więc nie będzie szans na to,żeby on się nimi zajął .



Wjeżdżałam właśnie na podwórko mojego rodzinnego domu. Miałam nadzieję,że mama nie będzie zadawała zbędnych pytań i odpuści chociaż dzisiaj umoralnianie i przekonywanie,że zrobiłam źle bo mamy dzieci.. One mają obojga rodziców,ale nie muszą mieć ich razem w domu. Da się to wszystko pogodzić póki są małe i nie rozumieją co się dzieje wokół nich. Mama stała już przed drzwiami. Gdy zaparkowałam auto podeszła by wziąć jedno ze swoich wnucząt.
-Cześć mamo ! - uśmiechnęłam się i ją pocałowałam.
- Jak moje maleństwa? - spytała uradowana.
- Bardzo dobrze ! - zaśmiałam się .
- Chodź do środka zjemy śniadanie. - uśmiechnęła się i wzięła fotelik z Darcy, a ja wzięłam Alex'a . Dzieci słodko spały, a ja i mama zaczęłyśmy konsumować zrobione przez nią śniadanie.
- I co teraz z wami będzie?- spytała biorąc do ręki łyżkę.
- Nic. - odpowiedziałam sucho. Nalałam do szklanki soku i upiłam łyk.
- Jak to nic?!- uniosła się. - Macie dzieci do jasnej cholery. - dodała z chrząknięciem.
- Spokojnie. Będziemy się wymieniać, a teraz pojadą ze mną w trasę po Wielkiej Brytanii .
- Claudia Ty oszalałaś! Dopiero urodziłaś i już chcesz wznowić karierę?
- Mamo! To nie jest średniowiecze. Są nianie , a ja nie jestem cały dzień na scenie tylko 2-3 godziny.
- Nie dziwię się,że Harry tak zareagował. - skarciła mnie spojrzeniem. - Harry ma rację co do Twojej kariery. On chociaż stawia na dzieci i ich przyszłość. Nie dość,że on w trasie to jeszcze Ty. Jak one mają mieć oboje rodziców?! - wrzasnęła. - Z nikim nie było Ci tak dobrze jak z nim, zepsułaś coś co było piękne.
- Piękne ?! Twój jakże zajebisty Harry wciąga kokainę ! Dalej twierdzisz,że jest takim dobrym tatusiem?!- wrzasnęłam i rzuciłam widelcem. Wstałam od stołu zabierając dzieci .  Mama siedziała przy stole i nic nie mówiła. Wyszłam nie żegnając się z nią , wsadziłam dzieci do auta i odjechałam. Wszyscy biorą stronę Harry'ego jaki to on jest cudowny! Szkoda,że nie wiedzą,że ćpa jak nienormalny.
Musiałam znaleźć sobie jakieś miejsce dla siebie i dzieci. W trasę miałam ruszać zaraz po dacie naszego ślubu więc jeszcze trochę mi zostało na znalezienie jakiegoś małego mieszkania dla mnie i dzieci. Na razie wystarczy małe dwupokojowe mieszkanie, a później znajdę coś innego w miarę zasobów finansowych. Nie miałam ochoty teraz patrzeć na nich wszystkich , a tym bardziej z nimi rozmawiać. Po prostu szlag mnie trafia jak o nich myślę i ich podejściu w moją stronę..





````````````````````````````

aaaaa w końcu miałąm czas napisać drugą część . Będę starała się dodawać coś systematycznie,ale nic nie obiecuję bo czasami jest na prawdę ciężko.
Wiem,że jesteście trochę źli,ale mam nadzieję,że nie aż tak bardzo ! :(

buziaki!