czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 111 cz.I

                  *Oczami Harry'ego *

Nie mogłem nic nie zrobić! Musiałem jej wytłumaczyć jakoś,że się zmienię,że nigdy nie dotknę tego gówna. Ale ona mi już nie ufała więc powstało pytanie czy jest sens dalej walczyć ? Owszem,mamy razem dzieci,ale wiem,że Claudia nie utrudniałaby mi z nimi kontaktu. Przecież ona mnie kocha i ja ją też, a dzieci są owocem naszej miłości! Postąpiłem źle i sam o tym dobrze wiem. Człowiek całe życie uczy się na własnych błędach, zapobiega temu żeby coś nie wydarzyło się po raz drugi , żeby nie zniszczyło jego jako człowieka oraz jego całego życia. Jeśli już nigdy ja i Claudia nie będziemy razem, wiem ,że nikogo innego nie znajdę bo to ją kocham i to za nią poszedłbym w ogień gdyby tylko coś było nie tak. Czułem się teraz jak frajer. Innego określenia na siebie w tej chwili nie mam. Frajer, dupek,idiota,imbecyl... Te słowa idealnie opisują to jak się czuję i jak ona pewnie o mnie sądzi. 
Przytuliła mnie,ale czułem,że płacze. Jej łzy spływały po moim karku. Tłum ludzi stojących za mną bił brawo. Dziewczyny piszczały i robiły zdjęcia,a ja w tej chwili myślałem tylko o tym jak mam ją przekonać co do swoich uczuć i do zmiany samego siebie. Nie wiem co się z nami stało. Oboje się zmieniliśmy , nie jesteśmy tymi osobami,którymi byliśmy na początku. Zresztą teraz są dzieci,nie mamy jak wychodzić na imprezy czy nawet je organizować. Claudia odsunęła się ode mnie. Wytarła policzki i spojrzała na wszystkich stojących wokół nas. 
-Harry chodź do domu.-wyciągnęła rękę w moją stronę. 
-A co z nimi?-wskazałem ręką na wszystkie młode dziewczyny otaczające nas z każdej strony. 
-Przepraszamy was,ale musimy iść.-powiedziała łagodnie malując na swej twarzy uśmiech. -Obiecuję,że będą jeszcze zdjęcia i autografy . -posłała im buziaka i weszła na podwórko. Zrobiłem to samo machając jedynie dziewczynom na pożegnanie. Bałem się,że powie mi coś czego bym nie chciał usłyszeć,a po jej minie wszystko na to wskazywało. 
Usiedliśmy na ławce przed domem,mama poszła z dziećmi do domu,a my siedzieliśmy w zupełnej ciszy. Claudia złapała mnie za rękę i popatrzyła prosto w oczy. Widziałem,że są zaszklone więc będzie płakała.
-Harry bo ja...-przez jej gardło ledwo co przechodziły jakie kolwiek słowa. 
-Hmm?-spojrzałem na nią ściskając mocniej jej rękę. 
-Ja nie wiem czy mogę Ci ponownie zaufać,czy na prawdę nam się uda , ja..-wzięła głęboki oddech wycierając oczy. - Ja na prawdę chciałabym,ale chyba nie potrafię no.-rozpłakała się. Wiedziałem,że bic dobrego mi nie powie,ale nie chciałem teraz przed nią płakać czy robić scen. 
-Może kiedyś zatęsknisz.-puściłem jej rękę. -Idę się pożegnać z dziećmi.-urwałeś i wstałem z ławki. 
-Jak chcesz wrócić do Londynu?-spytała z niepokojem . 
-Poradzę sobie. Jestem dużym chłopcem. 
-Nie, zostań proszę.-jej głos stawał się coraz cichszy. Widziałem jak patrzy ba mnie załzawionymi oczami.
-Jutro jadziemy do Francji z chłopakami więc nie mogę zostać..-odparłem smutno. Chciałem zostać jak cholera,ale nie mogłem. One Direction  to także czesc mojego życia,a teraz było dość odpoczynku od koncertów. 
-Ale ja mogę zawieźć Cię na lotnisko jutro albo po prostu do Londynu...-powiedziała pospiesznie. No i po co miałem zostać? Nie ufa mi. Zaufanie to podstawa każdego związku! Nie da się być ze sobą bez zaufania... Nawet gdybym chciał nie da się zapomnieć o tym,że ona mi nie ufa. Teraz jedyne co zostało to dzwonić do zaproszonych i powiedzieć im,że ślubu nie ma.. 
-Claudia daj spokój. Nie będziesz rano wstawała tylko po to żeby mnie odwieźć. Poza tym muszę spakować swoje ubrania i w ogóle ...-widziała,że jestem zły. Pewnie mówiła to wszystko po to żebym poczuł się miło. Ale jak mogę tak się czuć wiedząc to wszystko?! 
-Harry na prawdę chcę żebyś został ze mną ! -łzy spływały po jej policzkach . 
-Po co ?-rzuciłem ubierając buty. -Przecież mi nie ufasz.- jej oczy posmutniały. Wiedziałem,że robię jej krzywdę mówiąc jej to z chamskie tonem głosu. 
-Jesteś ojcem moich dzieci. Chcę spędzać z Tobą czas,chcę żeby nigdy nie brakowało Twojej osoby w naszym życiu. Żebyś był zawsze,a nie tylko na weekend czy na wakacje ! - przytuliła się do mnie. 
-To wyjdź za mnie...-powiedziałem cicho.-Wiesz,że to był jedyny moment na jaki czekałem. Chcę żebyś była moją żoną jak żaden inny facet na świecie! Chcę widzieć Cię rano, w południe i wieczorem. Z makijażem czy bez niego, w dresie czy w wieczorowej sukni..-odsunąłem ją od siebie i patrzyłem jej prosto w oczy. - nigdy nie kochałem nikogo bardziej niż Ciebie i nasze dzieci. Jesteś dla mnie ważniejsza niż moja mama czy ktokolwiek inny!- widziałem jak jej oczy łzawią coraz bardziej. 
-Harry...-rzuciła się na mnie przytulając się. Nie bardzo wiedziałem jak to odbierać czy jednak będziemy razem czy nie... Jeśli nawet nie dojdzie do ślubu będę w ich życiu tak jak tego chciała. Nie ma innej możliwości. No chyba,że ona ... Znalazłaby kogoś innego... 
Zdecydowałem się zostać na tę jedną noc ze względu na to jak płakała i w jakim była stanie. Leżeliśmy w jej pokoju. Nadal były tu zdjęcia z naszego pierwszego spotkania, nasze podpisy na ścianie... Nie żałuję,że mamy dzieci,ale też wróciłbym do tych czasów. 
Dzieci spały pomiędzy mną,a Claudią. Ten widok był najlepszy na świecie! 
-Harry?-spytała.
-No co jest?
-Wiesz... Dużo już razem przeszliśmy. Mamy dwójkę dzieci i postanowiłam,że jednak weźmiemy ten ślub i spróbujemy od nowa ułożyć to wszystko. Kocham Cię i nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie! 
-Moja mała...-szepnąłem. Chciałem coś powiedzieć,ale nasza kruszynka Darcy najwyraźniej zgłodniała i zaczęła płakać. Claudia wyjęła ze stanika swoją wieeeeelką pierś,a ja automatycznie nabrałem ochoty na coś więcej. Wiedziałem,że akurat dzisiaj jest to nie  możliwe,ale kto wie co będzie rano jak mama zabierze dzieci. Zaśmiałem się cicho i ułożyliśmy obok Alexa. Nim zdążyłem się poprawić już zasnąłem. 

Nazajutrz obudził mnie płacz Alexa. Da się odróżnić płacze naszych maleństw. 
-Która godzina?-spytałem przecierając oczy. 
-Szósta.-jej głos był zachrypnięty. Wyglądała słodko! Włosy miała potargane w każdą stronę, oczy małe , zaspane. Trzymała Alexa na rękach podtrzymując swoją pierś by wygodnie mógł ją ssać. Darcy chyba po mnie miała dar do spania bo w nocy w ogóle się nie budziła. Po chwili mały był już najedzony i zasnął,a Claudia dalej siedziała na łóżku. 
-Coś Cię chyba trapi.-powiedziałem kładąc się na prawym boku podpierając głowę na ręce. 
-Nie skąd.-uśmiechnęła się.-Po prostu jak już się obudziłam to tak łatwo nie zasnę.-mówiła szeptem. 
-To Ty śpij,a ja zajmę się dziećmi gdy się obudzą. Jakoś zaśniesz.-posłałem jej ciepły uśmiech. 
-Jesteś bardzo miły,ale Ty jedziesz do Francji i musisz być wyspany! Ja mam wolne cały czas.-śmiała się. Ale ja na prawdę chciałem ich popilnować! I tak na razie spały,a mleko zawsze można dać zastępcze. Co prawda nie byłem zwolennikiem takiego mleka,ale wyjątki można zrobić. 
-Chodź się przytul.-wyciągnęła ręce w moją stronę. Wstałem z łóżka i podszedłem do niej mocno ją przytulając. 
-Nie aż tak mocno bo mi cycki zgnieciesz -zaśmiała się. 
- Ładnie pachniesz.-uśmiechnąłem się. 
-To Twoje dzieci tak pachną.-puściła mi oczko. Siedzieliśmy tak chwilę, Claudia sie położyła,a ja bawiłem się jej włosami. Za chwilę moja piękna już spała,a ja zszedłem na dół napić się herbaty. Czekałem aż zagotuje się woda i nagle w kuchni pojawiła się mama Claudii. 
-Wszystko wporządku?-spytała zaciskając sznurek od szlafroku. 
-Jak najbardziej. Claudia i maluchy śpią więc zszedłem na dół bo i tak już nie zasnę .-odgarnąłem niesforne loki z czoła. 
-Idź spać,ja się nimi zajmę. Jedziesz w trasę więc musisz być wyspany.-potarła swoją rękę moją. 
-I tak już nie zasnę. A w trasie dam sobie radę. 
-Ślub jednak będzie?-spytała z nadzieją w swoich niebieskich oczach. 
-No...raczej tak.-zrobiło mi się cieplej na sercu jak zobaczyłem jej szeroki uśmiech. Przytulila mnie i kazała iść spać. Posłuchaliśmy przyszłej teściowej,ale wcale nie chciałem iść spać. Stwierdziłem,że zobaczę co Claudia ukrywa w swoim pokoju.
Oprócz zdjeć z tatą znalazłem też zdjęcie z jakimś chłopakiem. Poczułem się zazdrosny,ale oni wyglądali na szczęśliwych! Czy na zdjęciach ze mną wygląda tak samo?! 
Wkładając zdjęcia znalazłem różowy notes. Wyciągnąłem go cicho z szuflady i położyłam na biurku. 
-Co robisz?-zachrypnięty głos zabrzmiał w moich uszach. 
-Soczewka mi wypadła,śpij dopiero siódma.-powiedziałem cicho odwracając się do niej tak aby nie zauważyła notesu. Chyba jednak tak po prostu się przebudziła bo zasnęła od razu po moich słowach. Stwierdziłem,że muszę zobaczyć co jest w notesie więc położyłem się na podłodze z drugiej strony łóżka. 
"Drogi pamiętniku... 
Dziś będzie najlepszy dzień pod słońcem! Poznam one direction i spełni się moje największe marzenie!-zobaczę Harry'ego! On jest taki słodki (...)" nie wierzyłem w to co ona pisała. Spełniłem jej największe marzenie,ale chyba nie tego ode mnie oczekiwała? Jak mogę być z fanką? Przeraziło mnie to trochę. Nigdy nie spotykałem się z żadnymi fankami tym bardziej nie miałem z nimi dzieci. Poczułem się bardzo dziwnie,poczułem się tak jakbym ją skrzywdził tym wszystkim. Ona widziała mnie innego niż jestem,a teraz po prostu może się boi,albo po prostu nie jestem taki na jakiego mnie kreują... 



               *Oczami Alyssy* 

Tak,jestem dziwką. Puściłam się z Douglasem,a Zayn o tym nie wie bo mu nie powiedziałam. I co ja mam teraz zrobić?! Wiem,że jeśli mu powiem zostawi mnie. A jeśli się dowie? Co jeśli zostawi mnie bo ja mu tego nie powiedziałam ? Nie chcę żyć w kłamstwie,ale nie chcę też mu o tym powiedzieć... Siedziałam zamknięta w łazience i płakałam. Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić,jak mu to powiedzieć. Co ja do cholery sobie myślałam?! 
-Aly ja wiem co się stało między Tobą,a Douglasem.-zamarłam. Powiedział to ze spokojem w głosie,a tak na prawdę może mnie podpuszczać! I wtedy wyjdzie wszystko na jaw. 
-Wiem,że doszło do czegoś między wami,ale skarbie nie byliśmy wtedy razem i ...Ty miałaś do tego pełne prawo...-jego głos był coraz cichszy. 
Otworzyłam drzwi od łazienki cała zapłakana. On siedział na podłodze skulony. 
-Chcesz mi o czymś powiedzieć?-spytałam siadając naprzeciw niego. Złapałam go za ręce,a on podniósł głowę. 
-Ally ja...spałem z Perrie.-powiedział to tak szybko,że nie wiedziałam czy dobrze usłyszałam. 
-Co?-spytałam niedowierzając. 
-Spałem z Perrie!-krzyknął. W jego i moich oczach stanęły łzy. 
-A więc jednak...-wstałam i poszłam wytrzeć oczy. Nie chciałam z nim teraz być, wolałam spędzić czas sama. 
-Proszę nie dzwoń przez kilka dni. -rzuciłam schodząc na dół.  Pobiegł za mną i złapał mnie za rękę. 
-Nie odchodź tak,proszę powiedz coś.-płakał. Widziałam jak mnie kocha,jak ciężko mu patrzeć jak odchodzę.Ale ja wcalę nie odchodzę! Chcę pobyć sama, kocham go. Oboje źle postąpiliśmy i nie da się tego już odwrócić. 
-Zayn. Ja chcę pobyć chwilę sama,po prostu chcę się oswoić z myślą,że zdradziłeś mnie z tą suką!!-krzyknęłam na koniec. Wyrwałam rękę z jego uścisku i wyszłam. Usiadłam na schodach i po prostu nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Było juz ciemno i zimno jak na tę porę roku. Co mogłam zrobic innego? Wróciłam po pięciu minutach. Zayn siedział w kuchni i płakał. Przed nim stał drink. No nie ! Tak nie będzie. 
-Zayn oszalałeś?!-wrzasnęłam zabierając mu tego drinka. -Nie możesz za każdym razem się upijać to nic nie da...-szepnęłam. 
-Cholernie się boję,że znowu odejdziesz,że zostanę sam bez Ciebie,że znowu będę przeżywał to co wcześniej... Jesteś dla mnie najważniejsza i to się nie zmieni. 
-Zayn, ale ja nie odchodzę. Po prostu chce pobyć sama.-włożyłam szklankę do zlewu. 
-Też mam się zachowywać tak jak Ty?! Też mam "pobyć sam " bo puściłaś się z Douglasem?! - spojrzałam na niego ze złością. On się zmienił,nigdy w życiu mój Zayn nie powiedziałby nic takiego.Nigdy. 
-Wyjdź.-z moich oczu dosłownie brakowało chwili żeby wylały się łzy. 
-Ally daj spokój. Wiesz,że jestem zły...-powiedział zmieniając ton na spokojny. 
-Wyjdź,ale już!!-krzyknęłam tyle na ile miałam siły. Oczywiście łzy spływały po policzkach jak strumień wody. 
-Mój Zayn nie powiedziałby mi takich rzeczy. Zmieniłeś się. Cholernie się zmieniłeś.-mówiłam patrząc mu prosto w oczy. Co chwile ciągałam nosem,a on po prostu stał jak wryty. 
-Nie zmieniłem się. Gdybyś..-przerwała mu.
-Mnie kochała byś tego nie zrobiła. Tak,Zayn,tak. A Ty co zrobiłeś? Pierwszy zdradziłeś mnie z Perrie naiwnie kłamiąc,że do niczego nie doszło. Wyjdź proszę i daj mi już spokój. Tak będzie najlepiej bo widzę,że my już nigdy się nie dogadamy.- otworzyłam drzwi. Zayn zabrał kurtkę. Stanął w drzwiach i rzucił mi ostatnie spojrzenie dzisiejszego wieczoru. Dostrzegłam w jego oczach smutek,ale sam tego chciał. Nie wiem co się z nim stało i dlaczego tak bardzo stał się nerwowy i chamski.. 
Poszłam do łóżka. Standardowo pudełko chusteczek musiało stać obok mnie,a zużyte chusteczki leżały rozrzucone po całym łóżku. Kocham go,ale nie mogę sobie pozwolić na takie rzeczy. Zwinęłam kołdrę odsłaniając jedną nogę. Pod nosem czułam jego zapach na pościeli,było mi tak przykro... 


                 *Oczami Claudii*

Harry był kochany. Wiadomo,że jak raz wstał o szóstej nic mu się nie stało,ale widać,że bardzo się stara. Obudziłam się około 8:30 i rozjerzałam się po pokoju,ale nigdzie go nie było. Wstałam cicho z łóżka,podeszłam do drzwi i zobaczyłam,że leży z drugiej strony na podłodze ! 
-Co Ty robisz?-spytałam patrząc na niego. Szybkim ruchem wstał z podłogi i zaczął coś kręcić. 
-Soczewka mi spadła.-mówiąc to patrzył po całym pokoju tylko nie na mnie. 
-Od kiedy Ty nosisz soczewki co?-ręce oparłam na biodrach. Wiedziałam,że coś kręci! 
-No właśnie od tygodnia jakoś,wiesz lekarz mi powiedział,że no po prostu muszę je nosić bo...
-Bo czytałeś mój pamiętnik i pewnie bez tych Twoich soczewek byś nie zobaczył nawet co tam pisze.-wygrałam z nim! Kawałek notesu wystawał spod łóżka. Zrobiło mu się bardzo głupio,ale mnie to rozbawiło bo minę miał grobową.
-Harry wystarczyło spytać!-zaśmiałam się. Jakim on jest gluptasem... Z okazji,że dzieci jeszcze spały poszliśmy na dół zjeść w spokoju śniadanie. 
-O której mam Cię zawieźć?-spytałam lejąc mleko do miseczki. 
-Hmm...O 15 mam być na lotnisku,ale jeszcze muszę spakować swoje rzeczy,a wszystkie są u chłopaków,a raczej ich większość. 
-Co one tam robią?-nie ukrywam,że się zdziwiłam skoro oboje mieliśmy swój dom. 
-Wiesz...Jak mnie zostawiłaś nie mogłem siedzieć sam w domu.-powiedział zjadając kolejny kawałek omletu. 
Po śniadaniu poszłam nakarmić Darcy,a mama przebierała Alexa. Dzisiaj po raz pierwszy ich tatuś zostawia je na kilka dni! W końcu trochę odpoczniemy,a ja będę mogła zamówić sobie piękną suknię ślubną. Cieszyłam się jak dziecko,że mimo wszystko jednak do ślubu dojdzie,a ja i mój kochany przyszły mąż będziemy już razem. 
-o 12 wyjeżdżamy,albo nawet troszkę wcześniej.-powiedziałam do Harry'ego podnosząc Darcy do góry,żeby jej się odbiło. Harry skinął głową i wziął na ręce Alexa. Siedzieliśmy w pokoju rozmawiając chwilę o samych głupotach aż w końcu przyszła mama. 
-Wyjeżdżam dziś do Los Angeles. Dasz sobie radę sama?-spytała w nutą smutku w głosie. 
-Ależ oczywiście! Jestem już dużą dziewczynką!-powiedziałam jej ze śmiechem. Mama podeszła,przytuliła mnie do siebie i pocałowała w czoło. 
-Kocham was wszystkich bardzo!-krzyknęła ochoczo i wyszła z pokoju jak mniemam pakować walizki. 

Darcy i Alex byli już gotowi do drogi. Ja szybko pomalowałam oczy tuszem,naciągnęłam na siebie dżinsy i biały top oraz conversy. Harry przypinał nosidełka,a ja pożegnałam się z mamą zabierając dzieci do auta. 

Droga do Londynu zajęła nam ponad godzinę. Spojrzałam na zegarek i była już 13. Zostało nam niewiele czasu by się pożegnać ze wszystkimi. 
Podjechaliśmy pod willę chłopców. Drzwi jak zwykle były otwarte, a przed domem stały trzy auta. Wyjęłam Darcy,a Harry Alexa i weszliśmy do środka. Śmiechy słychać było już od drzwi wejściowych więc musiało być tam więcej osób niż tylko Niall i Lou. 
Zdziwiłam się widząc ich wszystkich! Był także Liam,którego nie widziałam tyle czasu,że do moich oczu wezbrały łzy. 
-Państwo młodzi!!-krzyknął Niall i rzucił się w naszą stronę. Przytulil mnie uważając na Darcy po czym pogładziłem ją ręką po brzuszku. Przywitaliśmy się ze wszystkimi,a Li opowiadał o swojej nowej rodzinie. Mówił to z taką radością w głosie! 
-A co u Danielle?-spytałam poprawiając Darcy. Jego mina zbledła,ale chyba nie bardzo chciał o tym rozmawiać.
-U niej wszystko jest okej! Jak zawsze.-zaśmiała się. Widziałam jaki jest zmieszany więc nie mogło być okej..
Harry spakował swoje rzeczy ,a przed 15 pożegnaliśmy  się . 
-Będę tęsknił moje Kruszynki!-powiedział smutno Hazza. Pocałowałam go na dowidzenia i włożyłam dzieci do sutasz 
-Będę dzwonił!-krzykną wsiadając do auta Lou. Znowu będę widywała go tylko czasami... 







___________
Przepraszam za opóźnienie. Niestety weekend majowy i jego skutki odczuwam dalej :( 
Jest krótki bo nie bardzo mam jak to wszystko pisac,ale dzis ewentualnie jutro pojawi sie następny rozdział juz dłuższy :) dziekuje wam ze mimo wszystk odowidacie bloga i nadal go czytacie i piszecie komentarze ! :** wielkie buzi i pozdrowienia dla was ode mnie! :) 

6 komentarzy:

  1. Kiedy następny? a tak wgl. to wspaniałe, zajebiste, idealnie, zachwycające, perfekcyjne...
    TYlko daj nexxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxt!

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział ;) będzie ślub !
    O co chodzi z Liamem i Danielle?
    Czekam na nexta!!! <33333

    OdpowiedzUsuń
  3. Superowy Blog czytam go kròtko ale bardzo mi się podoba♡♡

    OdpowiedzUsuń