środa, 20 lutego 2013

Rozdział 103 :o

* Oczami Harry'ego * 


- On jest nienormalny.. - powiedziałem załamując ręce. - Dlaczego on to zrobił w ogóle?!
- Skąd ja mogę wiedzieć?! - wrzasnął Lou. - Nie wiem co mam teraz robić..
- Ja tym bardziej ... - nie dochodziło to do mnie w ogóle co zrobił Zayn. Musiałem jakoś to wszystko naprawić zresztą tak jak wszyscy , bo chcieliśmy żeby byli razem,ale nie mieliśmy pojęcia jak to wszystko odkręcić. - Muszę do niego jechać . - powiedziałem po czym szybko wyszedłem z domu . Zadzwoniłem do Zayn'a ale nie odbierał .
Minęło pół godziny. Zaparkowałem auto przez domem i wszedłem do mieszkania. Zayn siedział patrząc w okno. Nawet na mnie nie zwrócił uwagi . Usiadłem obok niego na kanapie i również zacząłem patrzeć w okno.
- Po co przyjechałeś? - spytał niemrawo.
- Pogadać. Co sie stało w ogóle? - spytałem.
- Przecież wiesz. - odparł patrząc na mnie .
- No,ale to wersja Aly .
- Ale ona nie kłamie . - dodał z lekkim uśmiechem.
- Rozmawiaj ze mną normalnie! - podniosłem głos. - Co teraz chcesz zrobić?!
- Nic. - powiedział od niechcenia . - Daję już sobie z nią spokój.
- Z Perrie?
- Nie. Z Alysson.
- Ty sobie żartujesz?! - wrzasnąłem podnosząc się z kanapy. Zayn uczynił to samo , ale poszedł do kuchni . Ruszyłem za nim i dalej ciągnąłem temat. - Mówiłeś,że ją kochasz i inne takie,a teraz co?
- Widzisz co robię.. Ranię ją . Dość tego wszystkiego. Zasługuje na kogoś lepszego! - wrzasnął,a szklanka z wodą upadła na podłogę i się rozbiła. Schylił się żeby zebrać szkło , ale zatrzymałem go .
- Zostaw, ja sprzątnę.. - powiedziałem cicho . Zayn zrobił jak mu kazałem i wyszedł z kuchni . Wiedziałem,że teraz nie będzie z nim jakiejkolwiek rozmowy. Odpuściłem . Zadzwonił Li. Powiedział,że mam jechać po niego i mamy wrócić do szpitala . Faktycznie miałem 10 nieodebranych połączeń od Claudii. Przeprosiłem Zayn'a i wyszedłem z domu . Oczywiście fanki everywhere ,ale nie miałem czasu z nimi rozmawiać. Wsiadłem szybko do auta i pojechałem po Liam'a . Czekałem chyba z 10 minut na niego po czym wsiadł do auta i odjechaliśmy w stronę szpitala.
- I co ? Powiedział Ci coś konkretnego? - spytał .
- Niestety. - odparłem skoncentrowany na drodze. - Powiedział,że nie chce jej ranić .
- Ależ on jest głupi.. - powiedział cicho.
Dojechaliśmy pod szpital . Auto zostawiliśmy na parkingu,ale przed wejściem czekało stado dziennikarzy. Westchnąłem ciężko i poszedłem z Liam'em na przód . Dziennikarze nie dawali nam przejść .
- Czy Claudia urodziła?
- Jesteś już ojcem! Co się urodziło?
- Na pewno dziecko. - powiedziałem ze złością i przepchaliśmy się przez tłum dziennikarzy. Wtem zadzwonił Mike.
- Harry co z Claudią? - spytał . Zdziwiło mnie to gdyż ani Claudia ani on siebie nie lubili.
- Wszystko okej,właśnie wszedłem z Liam'em do szpitala . - powiedziałem idąc po schodach.
- Musicie spotkać się oboje z dziennikarzami . - powiedział wesoło.
- Czy to jest konieczne?
- Tak . Chcą wam zadać kilka pytań i dostaliście oboje zaproszenie do talk-show .
- Okej,powiem Claudii . - zaśmiałem się. - Kończę bo właśnie do niej wchodzę. Zadzwonię później. - skończyłem szybko rozmawiać i schowałem telefon do kieszeni. Gdy weszliśmy do pokoju dziewczyny trzymały na rękach śpiące maleństwa . Danielle chyba przeszkadzał jej wielki brzuch-przynajmniej było takie moje odczucie.
- To co Danielle jedziemy? - spytał Liam siadając obok niej . Pogłaskał po ręce Aleksandra i uśmiechnął się.
- Ooo zaczekaj jeszcze chwile . - nagle jej mina przybrała całkiem inny wyraz . Pod jej nogami stanęła kałuża wody.
- O Boże . Ty rodzisz!!- wrzasnął Liam.
- Ał . - powiedziała Danielle krzywiąc się . Zabrałem od niej Alexa i położyłem go w łóżeczku .
- Jezu Danielle. Boże boli Cie?!- wrzeszczał Liam. Nigdy nie widziałem go w takim stanie . Nie ukrywam,że śmieszył mnie ten widok .
- Liam zamknij sie! - wrzasnęła Danielle . Wstała z krzesła opierając się o niego . - Zaprowadź mnie do jakiegoś lekarza. - dodała po chwili . Wyprowadziliśmy ją wspólnie na korytarz . Tam już pod swoją opiekę wzięły ją pielęgniarki.
- Chce być pan przy porodzie? - spytała patrząc na Li.
- Sam nie wiem. - powiedział wahając się .
- Masz być !!! - wrzasnęła Danielle. Jak powiedziała tak zrobił Liam. Poszedł wraz z nią , a ja wróciłem do mojej księżniczki.


* Oczami Alyssy * 


Miałam dość wszystkiego . Wolałam teraz pojechać gdzieś odpocząć od tego wszystkiego.. Znaleźć sens mojego życia? Tylko gdzie! Mój jedyny sens życia zdradził mnie z jakąś laską, która niby nie była tak ładna jak ja. Nie rozumiem dlaczego on to zrobił? Przecież w naszym "łóżku" było dość nieźle więc po co to? Miałam dość myślenia o tym. Wiedziałam,że tak szybko o tym nie zapomnę,ale teraz chciałam nie widzieć go w ogóle ani nikogo z kim był powiązany. 
- Wiecie co? Ja pojadę po moje rzeczy . - powiedziałam cicho do Niall'a i Louis'a . Popatrzyli na mnie smutno,ale ja uśmiechnęłam się wymuszając na mojej twarzy uśmiech. 
Zamówiłam taksówkę , a gdy przyjechała po 5 minutach wsiadłam do niej i pojechałam do mojego domu. Wiedziałam,że on tzn., Zayn tam będzie ,ale teraz miałam to gdzieś . Nie wiedziałam co zrobię, jak się zachowam... Wiedziałam,że chcę opuścić Londyn w trybie natychmiastowym. 
Dojechałam pod dom. Zapłaciłam 15 funtów za taksówkę i weszłam do domu. Zayn widząc mnie odwrócił wzrok . Weszłam szybko na górę . Znalazłam jego walizkę i spakowałam jego rzeczy. Gdy wszedł -chyba porozmawiać- zobaczyłam , że miał nie tęgą minę. 
- Coś nie tak?! -  spytałam , a łzy napływały mi do oczu. 
- Aly przecież wiesz,że nie chciałem. Nie zasługuję na Ciebie i taka jest prawda... - spuścił głowę w dół .- Powinienem być sam do końca życia by nie z  nikim! bo nikt nie zasługuje na mnie! Tym bardziej Ty.. - powiedział z płaczem. 
- Zayn... - moje łzy spływały po policzkach. - Mam nadzieję,że kiedyś będziemy gadać normalnie. - powiedziałam wrzucając jego koszulę do walizki. - A teraz weź swoje rzeczy i wyjdź.. - dodałam cicho. 
Nie protestował. Łzy spływały po jego policzkach. Wziął swoją walizkę, rzucił mi ostatnie spojrzenie i zniknął . Osunęłam się na ziemię i płakałam. Boże ! Kocham go i kochać będę . Dlaczego on taki jest?! Miałam ochotę teraz umrzeć i już nigdy się nie obudzić... Miałam gdzieś to wszystko! Teraz musiałam podnieść się z upadku choć nie miałam już siły. Wiedziałam co teraz będzie tematem głupich pisemek! Wiedziałam,że teraz będę się odganiać od tych pieprzonych fotoreporterów . Miałam już wszystkiego dość. Do mojej głowy wpadła myśl żeby wyjechać. Wyciągnęłam walizkę , spakowałam ubrania i zeszłam na dół . Westchnęłam ciężko i zamknęłam za sobą drzwi . Wiedziałam,że jedynie co mi teraz potrzebne to odrobina spokoju tam gdzie mnie nie będzie nikt szukał . Najpierw postanowiłam jechać do mamy, a później sama nie wiem gdzie . Wsiadłam do taksówki . Musiałam jechać wypożyczyć jakieś auto z racji tego,że nie miałam swojego . Moje prawo jazdy było jeszcze świeże więc trochę się bałam,ale w razie jakichś szkód zapłacę za naprawy auta,które wypożyczę . Miałam ochotę zaszaleć,zabawić się raz a porządnie czego mi brakowało bo odkąd byłam z Zayn'em nie chodziłam na imprezy. Teraz miałam na to i czas i pieniądze. Taksówkarz zawiózł mnie do wypożyczalni aut. Nie ukrywam,że zbyt dużego wyboru nie mieli , ale zdecydowałam się na to [KLIK] . Cieszyłam się,że wkrótce będę miała już swoje autko, które dostanę od rodziców . Załatwiłam wszelkie sprawy dotyczące wypożyczenia, zapłaciłam z góry za tydzień , wzięłam kluczyki,dowód rejestracyjny i poszłam zanieść walizkę do auta . Zadowolona pomachałam facetowi , który mi je wypożyczył i pojechałam w stronę domu . Czekała mnie bardzo stresująca podróż . Wyłączyłam telefon, włączyłam radio i bacznie obserwowałam to co dzieje się na jezdni .





* Oczami Zayn'a *
Nie mogłem uwierzyć,że spakowała moje rzeczy. W głębi serca miałem nadzieję,że to rozejdzie się po kościach,że ja i Ally będziemy ze sobą.. Tym razem się myliłem . Zapłakany wyszedłem przed dom i ruszyłem przed siebie ciagnąc za sobą walizkę . Szedłem z myślą,że może jednak wybiegnie za mną , zatrzyma mnie. Odwróciłem się , ale nikogo za mną nie było . Spuściłem głowę w dół, odpaliłem papierosa i poszedłem na najbliższy postój taksówek . Po 5 minutach znalazłem się na postoju . Wsiadłem do jednej z taksówek,które tam stały i podałem adres naszego kompleksu . Zapłaciłem taksówkarzowi i poszedłem do domu . Wszedłem rzucając klucze na komodę . Chłopcy popatrzyli na mnie , a ja tylko zostawiłem walizkę i uciekłem do swojego pokoju. Nie chciałem z nimi teraz gadać,a oni dobrze wiedzieli co się stało,że przyszedłem z walizką . Położyłem się na łóżku i płakałem jak małe dziecko . Nigdy nikogo tak nie kochałem jak Ally . Dlaczego ja jej to zrobiłem? Sam nie wiem. To była chwila, dosłownie chwila, której teraz żałuję.
Miałem wszystkiego dość , poszedłem do łazienki ... Znalazłem tam żyletkę . Wziąłem ją do ręki . Obejrzałem z  każdej strony . Była ostra . Mój palec zaczął krwawić.
- Co ja do cholery wyprawiam?! - wrzasnąłem i rzuciłem żyletkę na podłogę . Nie mógłbym się ciąć. Nie umiałbym tego zrobić.. Jestem tchórzem , pieprzonym tchórzem,który nawet dziewczyny nie umie przy sobie zatrzymać . Nie umiem być wierny.. Moje oczy zaszkliły się, a po policzku spływały łzy. To nie tak,że płakałem. To po prostu samo z siebie zaczęło mnie dobijać. Moje oczy prosiły się o łzy choć chciałem je zatrzymać . Miałem dość. Owinąłem palec w papier nasączony wodą i wróciłem do łóżka. Zwinąłem się w kłębek i rozmyślając o tym co było zasnąłem.








_______________________

Tadam!
troche krótki - wiem. Ale obiecałam,że dodam wiec dodaję!
inne będa już dłuższe,ale wena musi powrócić.
Szykuję małą niespodziankę jeśli chodzi o następny rozdział . Dotyczyło to bedzie Louis'a! :)


Trochę z innej beczki. Chciałam założyć bloga na tematy typowo życiowe.. Miłość, szczęście , przyjaciele etc. , ale zwątpiłam. Bo kto chciałby to czytać? :D
spodziewajcie się następnego rozdziału w przedziale tego lub następnego tygodnia.
Kochaaaam was! <3

Mrs.Styles






piątek, 1 lutego 2013

Rozdział 102.

*Oczami Alyssy* 


Josh westchnął po czym złapał mnie za rękę .
- Aly to spotkanie nie ma i nie będzie miało sensu. Znowu będe myślał,że może coś będzie między nami,ale Ty i Zayn jesteście sobie pisani! - powiedział stanowczo. 
- Yy.. Josh.. - zaczęłam- Przecież możemy być przyjaciółmi , czyż nie?
- Niestety nie Aly. To nasze ostatnie spotkanie tak sam na sam . - puścił moją dłoń. - Nie jestem głodny i raczej już pójdę. - dodał pospiesznie, zabrał marynarkę i wyszedł . Kompletnie nie wiedziałam co robić. Zrobiło mi się głupio,że go 'wykorzystałam' tylko po to żeby zrobić na złość Zayn'owi. Zabrałam rzeczy i wybiegłam za nim. Zaczęłam biec w stronę auta,a on akurat wsiadał .
- Josh!! - krzyknęłam. Chłopak odwrócił się w moją stronę . Podszedł do mnie , a ja zdyszana złapałam go za rękę. W tym momencie ktoś zrobił nam zdjęcie.
- No kurwa! - krzyknął . - Co chcesz? - dodał po chwili patrząc na mnie.
- Nie chcę żeby było tak jak jest teraz... - powiedziałam cicho .
- Nie widzę innego wyjścia.. Mieliśmy być razem,ale pojawił się Zayn, o którym i tak byś nie zapomniała. Więc ja nie chcę robić sobie kolejnej nadziei na to,że coś z tego będzie. A teraz zniknij i udawaj,że nic nigdy nie było. - powiedział jednym tchem. Zrobiło mi się przykro , a w moich oczach pojawiły się łzy. Josh poszedł do auta, a ja poszłam do taksówki, która stała kawałek od jego auta. Wsiadłam , podałam adres i cicho płakałam. Było mi żal Josha i tego co mu zrobiłam. Miałam ochotę wyjechać,odpocząć.. Podjechałam pod dom po około 10 minutach. Zapłaciłam i wysiadłam z taksówki . Weszłam do domu kierując się do salonu  i ku mojemu zdziwieniu Zayn'a w nim nie było .
- Hmm.. - westchnęłam . Rzuciłam żakiet na kanapę i poszłam zamknąć drzwi na klucz. Przez przypadek zobaczyłam , że buty Zayn'a stoją na swoim miejscu więc on musi być w domu. Poszłam na górę , niestety nie słyszałam żeby dochodziły skądkolwiek jakieś dźwięki więc poszłam do sypialni.
- Zayn ?! - wrzasnęłam . Do moich oczu napłynęły łzy. Leżał na łóżku i całował się z Perrie .
- Aly, kochanie. - podniósł się do pozycji siedzącej.
- Nie chcę Cię znać!! - krzyknęłam i wybiegłam z sypialni .
- Aly zaczekaj! - słyszałam jak krzyczy. Zabrałam żakiet i wyszłam z domu . Nie było zimno na  dworze więc nie miałam potrzeby brać czegoś więcej . Szłam ulicą i płakałam. Nagle poczułam czyjąś rękę na moim barku . Odwróciłam się i ujrzałam Zayn'a  .
( teraz włączcie sobie to klik ! )
- Czego jeszcze chcesz do jasnej cholery!? - wrzasnęłam i odsunęłam się od niego.
- Przecież wiesz,że to nie tak. To ona.. - przerwałam mu.
- Ona Twoją rękę trzymała na swojej pupie?! Przestań! Nie nawidzę Ciebie! - krzyczałam. Ludzie patrzyli na nas jak na nienormalnych. Miałam ochotę się zabić . Wiedziałam,że teraz już nie wrócę do niego , nigdy.
- Aly..- złapał mnie za rękę. Wyrwałam mu ją i spojrzałam mu ostatni raz w oczy cała zapłakana.
- Nie odzywaj się do mnie i nie biegnij za mną.. - powiedziałam cicho , rozpłakałam się i odeszłam. Nigdy nie czułam się tak jak teraz! Znowu będziemy dla siebie chamscy , nie będziemy normalnie rozmawiać.. Chyba jednak wrócę do mamy, chociaż na kilka dni. Teraz muszę się uspokoić.


* Oczami Claudii * 

Wszystko już było w porządku . Miałam teraz czas na rozmyślanie o tym co się stało i nie tylko . Aktualnie myślałam o tym,że mając 18 lat mam już dziecko ba! nawet dwoje. Moje ukochane maleństwa urodziły się miesiąc przed mamusią! Byłam szczęśliwa , ale mam obawy,że dzieci wszystko zmienią.. Że Harry wreszcie będzie miał dość i znajdzie kogoś innego pomimo tego,że mnie kocha. Mama opowiedziała mi co robił jak się dowiedział,że mnie nie uratowali.. Oczywiście się rozpłakałam , a gdy do mnie przyszedł mocno go do siebie przytuliłam. Dziś mieliśmy ustalać imiona dla naszych maleństw. Nie miałam pomysłów kompletnie dlatego też mój ukochany stwierdził,że przyniesie książkę z imionami , którą znalazł w domu mamy. Maleństwa spały więc miałam chwilę odpoczynku dla siebie. Nagle ktoś zapukał do mojego pokoju. 
- Proszę! - odpowiedziałam nieco ciszej . W drzwiach stanął Harry cały zdyszany ubrany tak jak lubię ( klik ) .
- Już jestem kochanie . - uśmiechnął się słodko i czule mnie pocałował. Popatrzył na nasze maleństwa uśmiechnął się po raz  drugi i usiadł obok mnie . Oboje mieliśmy wypisać po trzy imiona,które nam się podobają .
- Jakie masz te imiona? - spytałam uśmiechając się .
- Dla dziewczynki : Darcy, Lilly i Sophie . Dla chłopczyka : Jonathan , Max i Willy . - zaśmiał się. 
- Oooo widzę,że jedna trafność jest bo ja dla dziewczynki wybrałam Darcy , Melanie i Lucy . - śmiałam się . 
- A dla chłopca? - spytał niecierpliwie . 
- Alexander, Christopher i Tony . - uśmiechnęłam się . - Teraz tylko trzeba wybrać... - skrzywiłam się lekko.
- Córka Darcy ! - wykrzyknął . 
- Ciszej! - skarciłam go . - Córeczka Darcy , a chłopiec?
- Spodobało mi się Alexander . - powiedział dumnie . 
- Mnie również skarbie .  - powiedziałam całując go . 
- Czyli nasze robaczki zostały już nazwane - uśmiechnął się i mnie przytulił .
- Alexander Harry Styles. - powiedziałam puszczając mu oczko . 
- Serio chcesz tak nazwać  naszego syna? - spytał niedowierzająco . 
- Tak kochanie . - uśmiechnęłam się . 
- Pasowałoby w takim razie dać naszej córce drugie imię . - powiedział . 
- Tylko jakie? 
- Darcy Claudia Styles? 
- Nie ma mowy  . Głupio to brzmi . Ale.. Darcy Sophia Styles brzmi lepiej . 
- Hohoho ! W sumie mam małą kuzynkę Sophię i jest świetna . 
- Czyli imiona już wybrane . - pocałowałam go . Boże jaką ja miałam na niego ochotę! Wyglądał dziś mega seksownie,ale za bardzo nie mogłam się jeszcze forsować więc musiałam sobie darować .
- Jesteś baardzo,ale to bardzo pociągająca w tej koszuli - śmiał się . 
- Spadaj . - powiedziałam cicho i położyłam się do łóżka . Nie minęła minuta jak Harry leżał już obok mnie . 
- Kocham Cię mamusiu . - powiedział po czym mnie przytulił . Leżeliśmy tak dopóki nasze słodkie maleństwa się nie obudziły . Najpierw zaczął płakać Alex a za chwilę Darcy . 
- No to już po leżeniu . Kochanie podaj mi Alexa , muszę go nakarmić .
- Alee.. - zaczął się jąkać. Popatrzyłam na niego śmiejąc się i sama po niego wstałam . Wyciągnęłam lewą pierś po czym włożyłam sutek Alexandrowi do ust . Harry cały czas obserwował wszystko co robię z nieciekawą miną .
- Widzę,że one już nie są moje.. - powiedział zamyślony, a ja wybuchnęłam śmiechem. Niestety Darcy znowu zaczęła płakać , a nie wiedziałam co mam robić . 
- Harry proszę Cię weź ją na ręce . - powiedziałam patrząc w jego słodkie zielone oczy. 
- Claudia ja nie umiem! - powiedział nieco głośniej . 
- Skarbie! Podchodzisz , wkładasz jedną rączkę pod główkę, drugą pod pupę i podnosisz. - pokręciłam głową . - Widzisz , że karmię Alexa więc się nie rozdwoję... 
- No okej,spróbuję . - powiedział po czym stanął obok łóżeczka Darcy. Zrobił tak jak mu kazałam i na prawdę bardzo dobrze mu to wyszło . Gdy trzymał ją na rękach widziałam u niego uśmiech i błyszczące oczy . Będzie dobrym tatą , a zarazem mężem o ile w ogóle do ślubu dojdzie . Po nakarmieniu Alexa , podniosłam go do góry żeby mu się odbiło . Oczywiście musiał zostawić po sobie ślad na koszuli mamy . Odłożyłam go do łóżeczka  i wzięłam z rąk Harry'ego Darcy . Harry wyciągnął telefon i zaczął nam robić zdjęcia . Poprosiłam go o to żeby tego nie robił gdyż było widać moją pierś,ale do niego nic nie dociera więc dałam sobie spokój . Gdy dzieci były już najedzone zasnęły jak małe susełki,a ja miałam czas dla Harry'ego , który zaczął robić mi i sobie zdjęcia .
- Czy Ty widzisz jak ja wyglądam? - spytałam . 
- Dla mnie jak zawsze pięknie . - szczerzył się . 
- Przestań już , głuptasie! - zaczęliśmy się całować , ale nie zauważyliśmy tego,że do mojego pokoju weszła moja i jego mama , które oczywiście chyba nie nauczyły się pukać. 
- Ekhm. - na ten dźwięk zepchnęłam Harry'ego z siebie . 
- O mama . - uśmiechnęłam sie zmieszana. 
- A napis " proszę pukać " ? - spytał Harry . 
- Gołąbeczki nasze kochane , spokojnie . - zaśmiała się Anne . Harry uśmiechnął się,ale widziałam po nim,że jest speszony . Nie ukrywam,że ja także się speszyłam choć moja mama widziała nas w całkiem innej sytuacji. Mamy oczywiście zajmowały się Darcy i Alexem jakby nas nie było w ogóle . Leżałam przytulona do mojego ukochanego mężczyzny,ale najwyraźniej był tak zmęczony,że zasnął . Wzruszyłam ramionami i położyłam się obok niego. Patrzyłam na nasze mamusie jak zajmowały sie dziećmi i sama nie wiem kiedy zmorzył mnie sen.



* Oczami Louis'a * 

Leżałem na kanapie. Miałem zamiar odwiedzić Claudię,ale   Harry oczywiście już od samego rana u niej jest  więc nie chciałem im przeszkadzać. Stwierdziłem,że wybiorę się na małą przejażdżkę po Londynie , może spotkam kogoś nowego, fajnego. Dawno nie byłem na randce swoją drogą! Z mojego rozmyślania wyrwał mnie dźwięk telefonu . Spojrzałem na telefon i dzwonił do mnie Niall. 
- Co jest? - spytałem niemrawo. 
- Lou ! Jest piękny dzień. Jedźmy gdzieś . - powiedział uradowany. 
- No,ale gdzie chcesz jechać? 
- Basen?
- Chciałem odwiedzić Claudię i z nią pogadać,ale basen też może być. - zaśmiałem się. - Swoją drogą gdzie Ty jesteś?! 
- Poszedłem biegać . Dzwoniłem do Zayn'a ,ale nie odbiera. Aly ma wyłączony telefon i w ogóle nie wiem co się dzieje. Będę zaraz w domu i jedziemy .
- Okej. Siema . 
Rozłączyłem się i poszedłem się ubrać gdyż cały dzień chodziłem w bokserkach . Ubrałem się tak jak zwykle [klik] . Spakowałem na wszelki wypadek kąpielówki i ręcznik gdybyśmy rzeczywiście poszli na ten basen. Niall pojawił się w domu około 17 . Zaczekałem aż weźmie prysznic i się przebierze. Zszedł na dół i poszliśmy do auta . Naszym oczom ukazała się Alyssa , która była cała zapłakana. Wiedziałem już, że Zayn znowu coś zrobił . Podeszła do mnie i mocno mnie przytuliła. 
- Chyba nici z basenu... - powiedział Niall. Posłałem mu złowrogie spojrzenie . Aly szlochała nie mówiąc nic. Stała tak przytulona do mnie i nie odpuszczała. Zabrałem ją do domu, a Niall wkurzony poszedł za nami. Usiadłem z nią na kanapie. 
- Co się stało ? - spytałem chwytając ją za ręce. 
- No bo.. - przerwała i zaczęła znowu płakać. Uspokoiła się i wzięła głęboki oddech. - Weszłam do domu . Zayn siedział z Perrie , ale owszem nic się nie działo co mogłoby oznaczać,że mnie zdradza. Wkurzyłam się gdy powiedział mi , że jadł z nią obiad więc zadzwoniłam do Josh'a i pojechałam z nim coś zjeść , aczkolwiek nie było nic między nami, a co najlepsze tego obiadu nawet nie zjedliśmy bo on wyszedł. Złapałam go przed autem , rozmawialiśmy , a gdy chwycił mnie za rękę jakiś paparazzi zrobił nam zdjęcie. Najgorsza część tego jest taka , że weszłam do domu . buty Zayn'a były na swoim miejscu. Poszłam na górę i ... i ..- zaczęła płakać. Wiedziałem,że na to co się stało będę czekał wieczność,ale domyślałem się co zobaczyła. - I oni się całowali . Teraz wiem,że Zayn to totalna pomyłka . Nie rozumiem jak ta suka mogła mi odebrać chłopaka! - wrzasnęła i cisnęła telefonem na stolik.
- Ja pierdole! - krzyknąłem i złapałem się za głowę. - Czy on jest jakiś nienormalny?! - nie wierzyłem,że to zrobił..
- Szkoda gadać na prawdę. Nie wiem co mam robić .. - szlochała . 
- Muszę do niego jechać . - powiedziałem pospiesznie. Moja koszulka była cała w tuszu do rzęs,ale miałem to gdzieś . Musiałem jakoś opanować tą sytuację. Niall pocieszał Aly , a ja wsiadłem w auto i pojechałem do Zayn'a . Po 30 minutach byłem pod ich domem. Wszedłem nie pukając do drzwi. To co zobaczyłem przeszło moje oczekiwania. Zayn leżał z Perrie na kanapie i się całowali. 
- Czy Ty do jasnej cholery jesteś normalny?! - wrzasnąłem.
- Ale o co Ci chodzi? - spytał tak jak gdyby nic się nie stało .. 
- Jak możesz być z Alyssą ,a całować się z Perrie i to w dodatku po tym jak was przyłapała!? Lecz się ! - wrzeszczałem .  Nie mogłem się opanować. Aly była dla mnie jak siostra . Była zarazem przyjaciółką i ciocią dobrą radą . Zayn był moim przyjacielem tak samo jak ona. Ale nie mogłem patrzeć na to jak ją rani. - Nie wzruszyło Cię to , że ją zraniłeś? Że odeszła i już nigdy nie będziesz jej miał ? 
- Louis ten związek i tak był w rozsypce.. 
- Jak już chcesz sie tłumaczyć to mógłbyś to robić mając jakieś argumenty bo to ,że Ty mi teraz to powiesz wrażenia na mnie nie zrobi gdyż Ty BYŁEŚ z nią jak całowałeś sie z Perrie. 
- Nie wtrącaj się w moje życie! Ja Ci nic nie gadałem jak byłeś z El więc teraz się zamknij i wyjdź! 
Perrie siedziała cicho . Nie odzywała się nic. 
- A Ty Perrie nie masz nic do powiedzenia? Jak mogłaś przystawiać się do niego po tym jak się pogodzili? 
- Louis daj już spokój . Cześć Zayn . - powiedziała wstając z kanapy. Założyła jakieś coś na siebie i poszła . Zrobiło mi się przykro,że oni już nie umieją nawet ze sobą gadać,że on robi takie rzeczy.. 
- Nie chce mi się już z Tobą gadac. Jesteś frajerem a nie mężczyzną. - rzuciłem na odchodne i wyszedłem z domu . Musiałem teraz robić wszystko żeby Aly jakoś o tym zapomniała,ale nie miałem żadnego pomysłu . Może jednak ten basen wypali... 



* Oczami Harry'ego * 

W pewnym momencie do Claudii sali nie dało się wejść . Mega dużo prezentów, kartek z życzeniami,balonów , kwiatów.. Gdy wszedłem Claudia karmiła Alexa . 
- Głodomor mały! - zaśmiałem się i pocałowałem Claudię ,a później maleństwa . 
- Ma to po Niall'u .- zażartowała . 
- Kiedy mogę was zabrać do domu? - spytałem zniecierpliwony. -Nie chcę już mieszkac u chłopaków,a ten dom jest za duży jak dla mnie jednego . - zaśmiałem się. 
- Poczekaj aż maluchy podrosną . - uśmiechnęła się . Odłożyła Alexa do łóżeczka i usiadła na łóżku . 
- Jak się czujesz? - spytałem troskliwie. 
- Dobrze . Dziś idę na badania kontrolne i boli mnie trochę brzuch ,ale podobno to normalne. 
- No chyba nie normalne. Idę po lekarza . - powiedziałem gorączkowo. 
- Harry stój! - podniosła głos. - Nie ma takiej potrzeby. 
- Nie chcę Cię znowu stracić... - powiedziałem cicho ,a w moich oczach zakręciła się łza . 
- Ojjj Ty mój słodziaku . - wyciągnęła ręce żeby mnie przytulić. - Już mnie nie stracisz.. - powiedziała cicho wtulając się we mnie. Mieliśmy trochę spokoju gdy dzieci spały więc mogliśmy poleżeć w spokoju . Niestety długo to nie trwało bo w sali zjawił się Ed . 
- Claudia moja piękna . - zaśmiał się . Wręczył jej bukiet kwiatów i pocałował ją w policzek .
- Przypominam,że to moja żona. - zaśmiałem się. 
- Jeszcze nie żona.  - wtrąciła . - Dziękuję Ed . - posłała mu szeroki uśmiech. 
- Już niedługo moja .
- Tak , tak . Żebym Ci jej nie odbił przypadkiem . - zaśmiał się Ed . Skarciłem go wzrokiem,a oni zaczęli się śmiać oboje . Ed wziął na ręce Darcy . Zrobiłem mu kilka zdjęć po czym przesłałem mu na maila tak jak chciał . 
Wszedłem na TT dając tweeta , że jestem tatą  . Wyszedłem od razu bo oczywiście Claudii przeszkadzało to ,że robię coś z telefonem .  Zacząłem bawić się z Alexem , który się do mnie uśmiechał . 
- Boże , on się uśmiecha! - wrzasnąłem podniecony czym rozbawiłem Claudię i Ed'a . 
- Głuptas . - powiedziała Claudia i pocałowała mnie w policzek . Do sali przyszedł lekarz,który kazał mi i Ed'owi być ostrożnymi , a Claudię wziął na badania . Rozmawialiśmy o tym wszystkim co się wydarzyło lecz naszą rozmowę przerwał dźwięk mojego telefonu . Dzwonił Liam co było dziwne bo od tygdonia nie odzywał się w ogóle. 
- W której sali leży Twoja piękność? - spytał od razu . 
- Najpierw się mówi cześć mój ukochany . - zaśmiałem się . - sala 24 . - dodałem pospiesznie. 
- Dzięki . 
- Ej zaraz , zaraz! - wrzasnąłem do telefonu . - Jesteś już w Londynie?! 
- Gdyby mnie nie było nie pytałbym o numer sali! - zaśmiał się . - Nie mów nic Claudii , to ma być niespodzianka. - nie zdążyłem nic powiedzieć jak już się rozłączył  . Wzruszyłem ramionami . Alex słodko spał na moich rękach,a Ed na wpół leżąco trzymał Darcy na brzuchu . 
- Ej , tak jej nie rób .- powiedziałem przerażony. 
- Harry... - zaczął - jej się nic nie stanie jak leży na brzuszku . 
- Skad wiesz? Nie masz dzieci. 
- Ale moja kuzynka ma .  - zaśmiał się i pogłaskał Darcy po jej malutkich pleckach . 
Nadal nie bardzo ufnie podchodziłem do tego jak Ed ułożył Darcy .
- Połóż tak Alexa , zobaczysz , że będzie spoko . Zrobiłem to co polecił mi Ed , a Alex zaraz zasnął .  Po 20 minutach pojawiła się Claudia i ucieszona tym widokiem zrobiła nam zdjęcie po czym wstawiła je na TT . Oboje uzgodniliśmy,że nie chcemy aby zdjęcia naszych dzieci były w prasie , ale na zdjęciu które zrobiła Claudia nie było widać ich twarzy. Dostałem już cynki,że prasa jest nami zainteresowana ,ale miałem nadzieję,że nikt nie napisze tego co sie stało ostatnio . Chociaż personel szpitalu jest niepewny i zawsze ktoś mógł coś powiedzieć . Claudia usiadła na fotelu, który był tylko i specjalnie dla niej w sali , w której była. Wyraźnie była zmęczona . 
- Wszystko ok? - spytałem masując Alexa po plecach . 
- Tak . - uśmiechnęła się . 
- To dobrze . - przesłałem jej buziaka .
Claudia siedziała na fotelu i pisała sms'a . Widziałem ,że jej mina nie była zadowolona . Nie chciałem o nic teraz pytać . Wolałem zaczekać aż będziemy sami. Usłyszeliśmy ciche pukanie . Wiedziałem,że to Liam więc już miałem uśmiech na twarzy. Zza wielkiego bukietu kwiatów nie było widać twarzy oprócz nóg . Claudia na początku go nie poznała ,ale później wiedziała,że to Liam . 
- Liaaaaaaaaaaaaam! - wrzasnęła . Daddy Direction zaśmiał się i ją przytulił po czym wręczył jej bukiet . 
- Boże jak ja was dawno nie widziałem . - westchnął . 
- A gdzie Danielle? - spytała Claudia . 
- Jest na dole , kupuje coś do picia . - zaśmiał się . 
- Muszę Cię zmartwić . - powiedziałem zwracając się do Liam'a . - Za 3 dni trasa po Ameryce.. - powiedziałem chłodno .  Claudia popatrzyła na mnie tak jakby chciała mnie zabić. Wiedziałem,że jej się to nie spodoba . Niestety musiała do tego przywyknąć .
- Wiem, Mike do mnie dzwonił , że mam już wracać z wojaży . - powiedział skrzywiony.
- No chłopaki , takie życie . - zaśmiał się Ed . 
- Ed widzę,że robisz za niańkę . - zażartował Liam. 
- Oczywiście . - uśmiechnął się . 
- Daj mi na chwilę Darcy o ile się nie mylę . - puścił mi oczko . Ed wstał powoli dając Liam'owi na ręce Darcy . Widziałem błysk w jego oczach . Po chwili dołączyła do nas Danielle z brzuchem wielkim jak dynia. Przywitała sie z nami i od razu podeszła do Liam'a zabierając mu dziecko z rąk . 
- Są prześliczne . - powiedziała z szerokim uśmiechem . - Mam nadzieję,że zaraz wyjdziecie ze szpitala i będziemy mogły pójść na spacer . - dodała podniecona. Odłożyłem Alexa do łóżeczka i we trzech stanęliśmy nad nim . 
- Kurde , podobny jest bardziej do Ciebie niż do Claudii . - zaśmiał się Ed . 
- Oby wyrósł taki jak ja . - zaśmiałem się.
- Jak będzie miał włosy po Tobie to każda laska jego . - uśmiechnął się Liam i poczochrał mnie po włosach. 
- E co Ty gadasz . - zaśmiał się Ed. - Przecież on i z tymi włosami nie jest przystojny. Nie wiem co Claudia w nim widzi . - zaczął się śmiać wraz z Liam'em , a ja szturchnąłem go w ramię.
- Jak widać mam coś w sobie! - powiedziałem poważnie po czym zacząłem się śmiać. 
Dziewczyny gadały na swoje kobiece tematy więc przynajmniej Claudii się nie nudziło . Dostałem sms'a od Lou.
" Harry pomóż!! " . Spjrzałem na wszystkich wokół i zabrałłem 'na stronę' Liam'a i Ed'a . 
- My wyjdziemy na chwilę się przewietrzyć . - powiedziałem zmieszany i wyszliśmy. Ed stwierdził,że spotkamy się później bo teraz pojedzie coś załatwić . Pożegnaliśmy się i oboje z Liam'em wsiedliśmy szybko do auta. Pojechaliśmy od razu do kiedyś naszego wspólnego domu . Weszliśmy do środka i wszyscy mieli nieciekawe miny, a Aly była zapłakana. Popatrzyłem z miną ala wtf ,ale nie chciałem jeszcze o nic pytać. Aly i pozostali przywitali się z Liam'em ,a Lou opowiedział mi wszystko co się stało . Nie wierzyłem w to co słyszę.... 





~~~~~~~~~~~~~~
hehehehheheheh!
jest już i 102 ! jak na razie będę pisać bloga dalej! Oczywiście w pewnym momencie się skończy,ale uprzedzę was o tym!
Jesteście niesamowici tak jak genialna płyta " Take Me Home" ! <3
to tyle z mojej strony ,


aaaaa jednak nie wszystko. Dziękuję wam za odwiedzanie bloga , czytanie i komentowanie. Dla mnie to bardzo ważne! <3
dzięki,dzięki,dzięki. 
lov.! :*
mrs.Styles



Mój mąż *,* 

środa, 16 stycznia 2013

Rodział 101.

* Oczami Harry'ego *


- Dlaczego do cholery jej nie uratowaliście?!?!?! - wrzeszczałem . - Po co tu pracujecie?! Od czego wy tu jesteście do jasnej cholery ?!! - płakałem jak nigdy w życiu. Życie rani mnie od samego początku.. Najpierw rozwód rodziców , a teraz śmierć najbliższej mi osoby jaką miałem... Wiedziałem , że zaraz dowiedzą się o tym media , fani.. Nie będę miał przez to życia. Zresztą miałem to w dupie . Teraz powinenem troszczyć się o swoje dzieci i o to żeby nikt nie robił im zdjęć.. Siedziałem na sali obok nieprzytomnej Claudii. Trzymałem ją za rękę . Lekarze zgodzili się abym jeszcze chwilę  z nią został . Moja głowa powędrowała w dół.. moje łzy spływały po policzkach i spadały na jej dłoń. Miałem ochotę wrzeszczeć! Nie wierzyłem,że to wszystko dzieje się właśnie teraz.. Nagle poczułem jak jej dłoń się poruszyła. Podniosłem głowę i zobaczyłem,że ona otworzyła oczy . Uśmiechnęła się do mnie , a jej wzrok zaczął błądzić po sali .
- Doktorze! - wrzasnąłem . Obok mnie znalazła się pielęgniarka , która zaczęła wykonywać swoje czynności . Lekarz kazał mi wyjść na korytarz gdzie czekali pozostali . Wyszedłem do nich i opowiedziałem im o tym . Może to dziwne ,ale z spadł mi kamień z serca choć nie wiedziałem czy Claudia zostanie wśród nas czy odejdzie..
Minęło pół godziny . Lekarz wyszedł do nas z wyraźnym uśmiechem na twarzy .
- Claudia żyje. To była śmierć kliniczna. Zostanie teraz na obserwacji kilka dni i wszystko powinno być już w porządku . - poklepał mnie po ramieniu .
- Mogę do niej iść? - spytałem wycierając mokre policzki od łez.
- Teraz śpi . Proszę jej nie przeszkadzać . - uśmiechnął się . Nie powiem lekko mnie to uraziło , ale poszedłem zobaczyć moje dzieci, które leżały na sali z innymi dziećmi .
- O tam są! - powiedziałem podniecony pokazując palcem mamom nasze dzieci [KLIK]
- Są takie śliczne.. - powiedziała mama Claudii , a po jej policzku spłynęła łza .
- No już nie płacz .. mamo . - powiedziałem nieco zawstydzony . Claudii mama uśmiechnęła się do mnie i przytuliła .
- Teraz będzie trzeba szykować ubrania dla naszych maluszków! - wrzasnęła mama .
- Zaczekamy z tym na Claudię co ? - spytałem .
- A dzieci w co ubierze w domu ? - zaśmiała sie Aly .
- No tak.. - odparłem . - to jedźmy im coś kupić! - powiedziałem nieco podniecony całą sytuacją .
- Weź Aly , a my zaczekamy aż Claudia się obudzi. - odparła moja mama . Zrobiłem tak jak kazały . Zadzwoniłem do Aly mówiąc wszystko co się stało . Jej najwyraźniej też ulżyło . Umówiłem się z nią,że przyjadę po nią i oboje pojedziemy do sklepu z artykułami dla dzieci . Nie mogłem się doczekać!


* Oczami Alyssy * 

Dostałam telefon od Harry'ego który bardzo mnie ucieszył ! Wszystkim spadł kamień z serca choć nadal byliśmy lekko przybici po tym co się stało .. Zaczekałam na niego aż po mnie przyjedzie i pojedziemy na zakupy dla naszych małych Stylesowych słodziaków.
Po 30 minutach siedziałam już w aucie Harry'ego . Za bardzo nie wiedzieliśmy gdzie mamy jechać bo akurat do takich sklepów nie zaglądaliśmy . Zauważyliśmy sklep " Carry Me Home " . Harry zaparkował przed wejściem i oboje weszliśmy do sklepu . Szał ciał oczywiście bo znana gwiazda jest w ich sklepie etc. Zaczęliśmy wybierać ubranka. Podzieliliśmy się tak iż ja szukam ubranek dla dziewczynki,a on dla chłopca . Po około 40 minutach zjawił się obok mnie Harry z pełnym koszykiem ubranek . Zaczęłam je przeglądać bo wiadomo,że jak facet coś wybierze to jeju...
Minęło 2 godziny nim kupiliśmy wszystko co niezbędne . Oboje zgodziliśmy się co do kupna dwóch wózków,a nie jednego dla bliźniąt . Są strasznie duże i jakoś niezbyt przypadły nam do gustu . Co do imion naszych Direction'owych maleństw będą się jeszcze zastanawiać,ale każdy może im w tym pomóc więc postanowiłam , że gdy już wrócę do domu poszukam na internecie jakichś imion.
Harry był wniebowzięty tymi zakupami . Cieszył się jak małe dziecko , które dostało coś słodkiego . Wracaliśmy do domu,a do nas zadzwoniła Claudia . Byłam przekonana , że jest zbyt słaba żeby dzwonić , ale jednak tak nie było .
- No weź na głośnomówiący , no! - wrzeszczałam do Harry'ego . Chłopak mnie posłuchał i położył telefon na półeczce nad radiem .
- Co u Ciebie? Jak się czujesz? - spytałam.
- W miarę dobrze . Dzieci są śliczne , nie mogę sie na nie napatrzeć! - powiedziała radośnie.
- Dużo odpoczywaj kochanie i będę niedługo u Ciebie . - powiedział Harry . - Kocham Cię.
- Ja Ciebie też kocham skarbie . - odpowiedziała po czym Harry się rozłączył .
- Cieszę się,że wszystko już  dobrze.. - powiedziałam z ulgą.
- Nawet nie wiesz jak ja się cieszę ! - wrzasnął z radości .
- Ale co z trasą? Wyjedziesz? - spytałam. Czekała ich ważna trasa koncertowa po dalszej części USA, a wiadomo , że nie mógł od tak zostać..
- Chyba nie mam innego wyjścia Ally.. - odpowiedział.
- Kiepsko.. No,ale ma mnie , mamę, Twoją mamę więc sama nie zostanie .- powiedziałam z uśmiechem.
- Mam nadzieję,że po tej trasie bedę miał więcej czasu.. Chciałbym widzieć jak one rosną, stawiają pierwszy kroczek..
- Wszystko przed Tobą! Poza tym dopiero co wasze cudeńka przyszły na świat , a Ty już rozpaczasz , że nie będziesz tego widział . Głowa do góry Harrold! - zaśmiałam się i pocałowałam go w policzek .

Harry podwiózł mnie pod dom mój i Zayn'a . Wiedziałam,że mój przystojniak czeka na mnie w domu więc szybko do niego weszłam . Niestety chyba nie był sam gdyż już przy wejściu było czuć mocny zapach damskich perfum .
- Zayn kochanie - powiedziałam wchodząc do salonu . Niestety ku moim oczom zobaczyłam z nim Perrie.
- Ooo , cześć Alyssa! - wrzasnęła z uśmiechem .
- Ta, cześć . - machnęłam ręką i poszłam do kuchni . Stwierdziłam,że zawsze mogę jej zrobić na złość i podejść do Zayn'a i go pocałować . Tak też zrobiłam . Mój ukochany chyba się tego nie spodziewał . Specjalnie rozpięłam jeden guzik w koszuli tak , żeby było mi widać chociaż trochę piersi po czym podeszłam do niego i pocałowałam go namiętnie . Wzrok Perrie od razu się zmienił, a ja uradowana z wygranej uśmiechnęłam się słodko .
- Jesteś głodny ? - spytałam uwodzicielsko .
- Tak właściwie to nie . Jadłem obiad z Perrie na mieście.
Moja mina przez chwilę była całkiem inna niż przed chwilą . Nie chciałam dać po sobie poznać ,że jestem zazdrosna więc uśmiechnęłam się tylko i wyszłam do kuchni po telefon. Szybko napisałam sms'a do Josh'a żeby pójść na wspólny obiad . Josh od razu napisał ,że wpadnie po mnie bo jest w okolicy . Ja pobiegłam szybko na górę się przebrać , zostawiając ich samych . Skoro on z nią się włóczy po restauracjach to dlaczego ja nie mogę? Ubrałam się w to [klik] po czym zeszłam na dół .
- Wychodzę . Byeee . - uśmiechnęłam się i zniknęłam za drzwiami . Josh czekał w aucie przed moim domem. Wsiadłam do jego auta po czym pocałowałam go w policzek .
- Co się stało , że się odezwałaś? - spytał patrząc przed siebie.
- Musiało się coś stać? - odparłam rozsiadając się w fotelu .
- Wcześniej się nie odzywałaś.
- Nie miałam czasu , sam wiesz co działo sie z Claudią..
Rozmawialiśmy całą drogę na temat tego co się stało . Pojechaliśmy do jakiejś restauracji niedaleko London Eye , a Josh cały czas wydawał się dziwny.. Dręczyło mnie to,ale nie chciałam zadawać pytań . Wolałam odpuścić , może sam się przełamie i powie o co mu chodzi..









~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
krótki,ale jest !
przepraszam,że tyle na niego czekałyście , mam nadzieję,że nie jesteście złe!
następny rozdział powinien być za kilka dni ! :*
dziękuję wam za wszystko i najmocniej przepraszam za zaniedbywanie ;c
mam nadzieję,że  mi wybaczycie.. :)
buźka!
mrs.Styles




niedziela, 11 listopada 2012

Rozdział 100 ! :)

* Oczami Lou * 

Wiedzieliśmy o tym , że Claudia wyjdzie ze szpitala dzisiaj . W domu czekali na nią wszyscy łącznie  z jej mamą za którą tęskniła . Już widziałem jak się będzie cieszyła gdy ją zobaczy . W domu pewnie czekali już wszyscy oraz ludzie z cateringu , którzy mieli się wszystkim zająć . Najgorszego spodziewałem się gdy zobaczy Cher . Wiem , że chciała przeprosić oficjalnie więc musiała tam być . Jechaliśmy do domu osobnymi autami , ale w razie czego byłem przyszykowany na to by kogoś powstrzymywać . W tym wypadku Claudię bo wiem , że jak ją zobaczy nie będzie zbyt ciekawie. Po około 20 minutach byliśmy w domu . Claudia wysiadła z auta i uśmiechnęła się szeroko .
- Nareszcie w domu .. - powiedziała biorąc do płuc głęboki oddech .
- Yup . - zaśmiał się Harry i pocałował ją w czoło . Oboje w swoich objęciach wchodzili do domu , ale ja nie mogłem pozwolić na to co mogłoby się stać więc poszedłem tuż za nimi . Wszyscy byli ukryci w salonie , a gdy Claudia była tuż przed wejściem do salonu wszyscy wyskoczyli . Claudia roześmiała się po czym zaczęła rozglądać . Podeszła do niej jej mama i mocno ją przytuliła . Gdy się od niej odsunęła na wprost niej stała Cher . Claudii mina z uradowanej zmieniła się na nieco gorszą .
- Co ona tu do cholery robi?!- wrzasnęła .
- Yyy... Taa.. No wiesz..  - wszyscy nie wiedzieliśmy co powiedzieć .
- Lou!- wrzasnęła i odwróciła się w moją stronę . - to Ty ją zaprosiłeś ?
- Claudia musiałem . Ona chciała Cię przeprosić..
- Wiesz co Lou ? ... - pokiwała przecząco głową , a w jej oczach dostrzegłem łzy .
- Wyjdź stąd ! - wrzasnęła w stronę Cher . - Myślałaś , że jak przyjdziesz i mnie przeprosisz to co ? Rzucę Ci się na szyję , Oh Cher jak to miło ,że mnie przepraszasz ! Nic wielkiego się nie stało !- mówiła z ironią . - Tylko kurwa leżałam w śpiączce przez Ciebie głupia idiotko ! Tam masz drzwi ! - pokazała jej palcem na drzwi wyjściowe . Cher zrobiło się głupio . Zabrała z kanapy swoją torebkę i wyszła . Chciałem za nią iść , ale zatrzymał mnie wzrok Claudii .
- Dzięki Lou za jakże zajebiste przyjęcie . Doceniam to co dla mnie zrobiłeś i serdecznie Ci dziękuję , ale nie mam ochoty tutaj siedzieć . - powiedziała łagodniejszym tonem i poszła na górę . Wszyscy stali w osłupieniu , a ja nie wiedziałem co mam robić . Harry pobiegł za Claudią , a ja stałem jak słup soli .
- Przepraszam was wszystkich . Ed ? - zrówciłem się do Sheeran'a - może zagrasz na gitarze ?
- Oczywiście . - uśmiechnął się , odstawił kieliszek z szampanem , wziął gitarę i zaczął grać " Drunk " . Ja uciekłem do kuchni i właśnie w niej zobaczyłem piękną nieznajomą , która twierdziła , że jesteśmy pedałami .  Zastanawiałem się czy to przypadkiem nie jest sen . Przetarłem oczy , a gdy je otworzyłem ona patrzyła na mnie jak na głupka .
- I co się lampisz? - spytała .
- Bo .. Może lubię ? - zgrywałem się .
- To może przestań ? - spoglądała na mnie spod oka gdyż układała na tacy jakieś koreczki .
- Czemu mnie tak nie lubisz , co ? Nawet mnie nie znasz. - oparłem się o stół i zabrałem jej jednego koreczka.
- Sam Twój wygląd mnie wkur... wkurza .- odpowiedziała z grymasem na twarzy . Przysunąłem się do niej bliżej , coraz bliżej.. Dziewczyna stała nie ruchomo , było słychać tylko nasze oddechy . Staliśmy stykając się swoimi ciałami . Ona patrzyła przed siebie , a ja z góry spoglądałem na nią gdyż byłem wyższy . Staliśmy tak dobrą chwilę , ona podniosła głowę , a ja miałem ochotę ją pocałować . Oboje patrzyliśmy na siebie . Czułem , że mój wzrok przeszywa ją na wylot , ale ona najwyraźniej to lubiła skoro patrzyła dalej . Gdy zbliżałem moją twarz do jej i dosłownie dzieliły nas centymetry ona nagle tak jakby się obudziła , odsunęła ode mnie i popatrzyła złowrogo .
- Oszalałeś?! - wrzasnęła .
- Widocznie Ci się podobało . - uśmiechnąłem się po czym zjadłem winogrono . Wydawało się jakby ta chwila trwała wieczność , ale to były dosłownie ułamki sekund . Ta chwila była taka... inna ! Nigdy czegoś takiego nie miałem nawet z El.. Ano właśnie . El.. Nie odezwała się nic od tamtego czasu . Najwyraźniej ma mnie gdzieś , ale nic na to już nie poradzę . Jakoś szczególnie mi jej nie brakowało . Oczywiście myślałem o niej cały czas , ale czasami miałem dość załamywania się tym , że mnie zdradzała. Poszedłem do salonu . Siedziała w nim już Claudia uśmiechnięta bez żadnej wrogiej miny . Uśmiechnąłem się na jej widok , wziąłem do ręki lampkę z szampanem i lekko uniosłem do góry patrząc na nią po czym upiłem łyk . Podeszła do mnie nasza nieznajoma z tacą na której były koreczki . Puściłem jej oczko i wziąłem jednego , po czym poszła dalej . Nie powiem miała dość seksowny tyłeczek jak się tak patrzyło z tyłu . Wzruszyłem ramionami i poszedłem zabawić gości podczas nieobecności Claudii i Harry'ego .



*Oczami Claudii *


Mój humor uległ diametralnej zmianie gdy zobaczyłam Cher . Nie dość , że byłam niezbyt ciekawie ubrana to jeszcze ta akcja.. Było mi strasznie głupio za to co powiedziałam do niej na oczach wszystkich .. Ale co innego miałam zrobić ? Podziękować jej za te problemy ? Usiadłam na łóżku  w sypialni Harry'ego .  Zakryłam dłońmi twarz i się rozpłakałam. Harry usiadł obok mnie i mocno do siebie przytulił , a drugą rękę położył na moim wielkim brzuchu . 
- Nie płacz.. Nic się nie stało skarbie . - powiedział czule całując mnie w czoło . 
- Wiesz co oni sobie o mnie musieli pomyśleć ? - spytałam patrząc na niego . 
- Oni dobrze wiedzą co się stało .. Ubierz się i zejdziemy na dół . - uśmiechnął się . 
- No nie wiem.. Głupio mi tak zejść jak gdyby nigdy nic.. 
- A przesadzasz! Zbieraj się . - popatrzył na mnie . - No raz , raz! 
Uśmiechnęłam się po czym pocałowałam go mocno i otworzyłam szafę . Ubrałam się w to [KLIK] i zeszłam na dół w towarzystwie Harry'ego . Wszyscy rozmawiali między sobą . Wzięłam kieliszek z sokiem i poprosiłam o uwagę . W salonie zrobiło się bardzo cicho , a ja nie wiedziałam co dokładnie chciałam powiedzieć .
- Dziękuję wam wszystkim , że tutaj jesteście . Dziękuję Ci Lou , że zorganizowałeś to przyjęcie specjalnie dla mnie i ściągnąłeś wszystkich tylko po to żeby przywitali mnie po wyjściu ze szpitala.. Chciałam was serdecznie przeprosić za to co mówiłam do Cher , ale chyba mnie rozumiecie . - wszyscy się szczerze uśmiechnęli .
- Dobrze jej tak . - zaśmiała się Aly .
- Przepraszam was jeszcze raz i życzę miłej zabawy ! - uśmiechnęłam się i upiłam łyk soku .
Przywitałam się z mamą . Martwiła się o mnie i obiecała , że do jutra zostanie w Londynie . Harry rozmawiał ze swoją mamą o naszym ślubie czego na prawdę się bałam . Jego mama lubiła wtrącić swoje zdanie i prowadzić do tego żeby było tak jak ona to zaplanuje . Tyle , że to był mój ślub , a nie jej.. Poszłam porozmawiać z Ed'em , który kazał zaśpiewać mi z nim jego piosenkę . W duecie zaśpiewaliśmy " Give Me Love " , a wszyscy słuchali z zaciekawieniem . Po skończonej piosence poczułam straszny skurcz .
- Ał . - wrzasnęłam cicho i złapałam się za brzuch . Nagle poczułam  , że odeszły mi wody.  Od razu przy mnie znalazł się Harry .
- Co się dzieje?! - pytał przerażony .
- To  już.. - popatrzyłam na niego z bólem w oczach. Brzuch bolał mnie coraz bardziej , a wszyscy panikowali . Alyssa szukała kluczy od auta , Harry siedział obok mnie i masował mi brzuch , a Louis i Niall pakowali moje ubrania . Wszyscy goście do mnie coś  mówili , ale ja czułam się co najmniej jakbym była pijana . Gdy już wszystko było "gotowe" pojechaliśmy do szpitala . Oczywiście kierował Lou , a jego nawigatorem był Niall . Już wiedziałam w jak szybkim tempie dojedziemy do tego szpitala jak oni przejmują się gorzej niż ja . Ja w tej sytuacji jestem bardzo spokojna choć ,moim dzieciom śpieszy się na świat .
- Niall! Gdzie mam teraz skręcać?! - wrzasnął Lou .
- Prawo ! Nie! Lewo ! Jednak prawo! Kurwa nie wiem ! - powiedział zdezorientowany .
- Lewo! - wrzasnęła Aly .
Oparłam głowę na Harrym , a on nadal masował mój brzuch .
- Będzie dobrze kochanie . - powiedział całując mnie w czoło .
- Mhm.. - odpowiedziałam po czym czułam , że coś jest nie tak.. Moje oczy zamknęły się i nie wiedziałam już co się dzieje.



* Oczami Alyssy * 


-Claudia!! - wrzeszczałam . - Ona zemdlała! 
- Lou szybciej! - wrzasnął Harry . 
- Już jesteśmy na miejscu . - powiedział Niall . - Co z nią? 
- Nie wiem . - powiedziałam płacząc . 
- Claudia ! - wrzasnął Harry . 
Nagle ona przebudziła się patrząc na nas wybałuszonymi oczami . 
- Co się dzieje ? - spytała przerażona  . 
- Zemdlałaś? 
- Dobra koniec gadania szybko do szpitala ! - wrzasnął Harry . 
Claudia szła oparta o jego ramię . Co chwilę stawała i krzyczała z bólu . Przybiegła do nas pielęgniarka i zabrała Claudię na oddział . Po chwili poinformowano nas o tym, że Claudia jest na sali porodowej . 
- Chcę tam iść . - powiedział Harry . Pielęgniarka zabrała go ze sobą , a my czekaliśmy na to kiedy przyjdą na świat małe Styles'y . Dołączyła do nas mama Claudii i Harry'ego . Wszyscy się niecierpliwiliśmy . Niall poszedł po coś do jedzenia i po kawę dla mam . Obie poszły do lekarzy porozmawiać z nimi , a ja zostałam z Lou . Zayn musiał zostać w domu z gośćmi bo ich samych byśmy nie zostawili , ale czekał na wieści od nas. 

* 3 godziny później * 

Nadal nie wiedzieliśmy nic co się dzieje z Claudią. Miałam nadzieję , że po prostu jeszcze za wcześnie na poród czy coś . Poza tym to wiadome , że nie od razu się urodzą. Na to trzeba trochę czasu . Ku mojemu zdziwieniu przed drzwi wyproszono Harry'ego . Płakał. Nie wiem dlaczego płakał więc od razu do niego pobiegłam . 
- Co się dzieje?! - wrzasnęłam . 
- Coś z Claudią.. Ona.. Ona chyba umiera . - rozpłakał się już na dobre . 
- Co ?! - łzy zaczęły spływać mi po policzkach . 
Lou stał obok i zaczął płakać . Niall spał na krześle więc nie budziliśmy go . 
- Ona nie może umrzeć! - wrzasnął. 
- Harry.. spokojnie. - łkałam przytulając go do siebie. 
- Jak mam być spokojny wiedząc , że ona umiera?! Zostanę sam! Ja nie chcę żyć bez niej rozumiesz?!- wrzeszczał poprzez płacz . Mama Harry'ego i Claudii natychmiast przybiegły słysząc co się dzieje . Claudii mama nie wierzyła w to co mówi Harry . Jego mama uspokajała , że źle usłyszał , ale wszystko będzie dobrze. Szczerze mówiąc zrobili wariata z Harry'ego . Przecież on tam był i wszystko widział! 
Przed drzwiami stanął lekarz.. 
- Przykro mi.. - powiedział spuszczając głowę . 
- Nie wierzę ! - wrzasnął Harry . 
- Co?! - wrzasnęła mama Claudii . - Ale jak... - rozpłakała się . Niall nie wiedział co się dzieje . Doszedł do nas i wszystko mu powiedziałam . Nidy nie widziałam,żeby prawie całe 1D płakało.. Nie wiedziałam co mam robić. Wszyscy płakali , aż mama Harry'ego spytała co z dziećmi . 
- Urodził się chłopiec i dziewczynka . Są w dobry stanie . Przykro mi z powodu Claudii.. Przyjmijcie moje kondolencje.. 
- Nie mogę w to uwierzyć ! - wrzasnął Hazza . Wyrwał nam się z rąk i poszedł na salę gdzie odbywał się poród. 
Ten dzień należy do najgorszych dni w moim życiu.. Harry stracił przyszłą żonę, ja przyjaciółkę , ich dzieci matkę , a mama Claudii córkę.. Wszyscy nie mogliśmy się otrząsnąć z tego co się stało. A miałbyć ich ślub, chrzciny dzieci.. Jak Harry sobie teraz poradzi?! Nie chciałam o tym myśleć . Zabrałam Lou i Niall'a do domu , a reszta została w szpitalu. Nie wiedziałam co mam powiedzieć wszystkim w domu. Nie chciałam mówić nic . Pewnie zrobi to Lou . 










~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
takie właśnie jest zakończenie bloga . Dopiszę dwa rodziały o tym co się działo dalej , ale to będą dosłownie dwa rodziały . Przepraszam , że tak długo nic nie pisałam!
Wasza liczba wejść tu mnie przeraża co bardzo mnie cieszy ! <3

Pozdrawiam. Mrs.Styles


czwartek, 11 października 2012

Rozdział 99.

* Oczami Harry'ego * 

Nie spałem już dwa dni . Ciągle siedziałem przy Claudii mając nadzieję , że wreszcie otworzy oczy i pierwsze kogo zobaczy to mnie . Lekarze i pielęgniarki były bardzo mili . Martwili się o moje zdrowie , ale pozwolili mi  być przy niej cały czas . Zostawiałem ją dosłownie na moment gdy musiałem iść do łazienki albo coś zjeść . Ciągle odwiedzał nas ktoś ze znajomych/przyjaciół . Lou pocieszał mnie , ale to nic nie dawało . Ona jest już nie przytomna dwa dni! A lekarze robią wszystko co w ich mocy żeby odzyskała przytomność . Leżałem teraz na wpół na jej łóżku . Głowę miałem obok jej ręki , której dłoń trzymałem w mojej dłoni . Leżałem tak aż nagle poczułem , że ona ściska moją rękę . Podniosłem głowę i zobaczyłem na twarzy Claudii uśmiech . Nie mogłem uwierzyć w to , że ona się uśmiecha . Na mojej twarzy od razu zagościł uśmiech od ucha do ucha . Trzymałem ją dalej za rękę i nie wiedziałem co mam jej powiedzieć.

- Jak się czujesz? Może pójdę po pielęgniarkę ? Wszystko w porządku ? Nic Cię nie boli ?
- Harry ! - cicho wrzasnęła . - Przestań . - powiedziała łagodnie.
- Ale lekarz musi Cię zbadać. - powiedziałem nieco zezłoszczony . - Idę po kogoś .- nie słuchając tego co mówi poszedłem po lekarza . Po chwili wróciłem wraz  z nim do pokoju , a on zaczął badać Claudię . Oczywiście wyproszono mnie z pokoju więc chodziłem po korytarzu w jedną i drugą stronę . Wszyscy , którzy przechodzili rozpoznawali mnie , ale chyba nie byli na tyle śmiali żeby prosić mnie o autograf . Uśmiechałem się lekko , ale tak na prawdę byłem zdenerwowany . Popatrzyłem na zegarek i stwierdziłem , że minęło już 15 minut odkąd lekarz nie wychodzi z jej sali . Usiadłem na krzesełku obok i czekałem aż wreszcie wyjdzie . Po 20 minutach pojawił się z uśmiechem na twarzy .
- Co z nią ? - podszedłem do niego .
- Wszystko w jak najlepszym porządku . - uśmiechnął się .  - Teraz tylko pozostaje nam obserwacja i jeśli nie będzie komplikacji Claudia wyjdzie już jutro do domu .
- Uf.. - odetchnąłem z ulgą . - A co z dziećmi ?
- Też wszystko w porządku . - poklepał mnie po ramieniu i odszedł w stronę windy .
Wszedłem do pokoju . Claudia leżała na łóżku patrząc na mnie z uśmiechem .
- Długo już tu siedzisz ? - spytała cicho .
- Odkąd tu leżysz . - zaśmiałem się .
- Głuptasek . Chooodź , przytul się do swojej miłości . - zaczęła się śmiać , a ja zrobiłem to co chciała .
- Brakowało mi Ciebie ..  - powiedziałem cicho .
- Mi Ciebie też.. - rzekła czule po czym złożyła na moich ustach pocałunek , który przerwał nam Louis .
- Ooooo! Nie mówiłeś , że śpiąca księżniczka już odzyskała przytomność. - zaśmiał się . - Cześć królewno . - pocałował Claudię w policzek .
- I jak się czujesz? - spytał . W tym momencie zadzwonił do mnie telefon  . Wyszedłem zostawiając ich samych . Odebrałem , ale na początku nikt nic nie mówił .
- Halo ! - wrzasnąłem .
- Tu Cher.. Czy z Claudią wszystko okej  ?
- Tak.. Niedawno odzyskała przytomność..  - powiedziałem cicho . Nie chciałem w ogóle z nią rozmawiać . Teraz najważniejsza była Claudia , a ja nie pozwolę by Cher uszło  to na sucho . - Szukaj dobrego adwokata . Cześć . - nacisnąłem czerwoną słuchawkę . Wróciłem do pokoju i na mojej  twarzy zagościł uśmiech . Claudia ciągle się śmiała z żartów Lou , a ja wcale nie musiałem ich słuchać żeby być zadowolonym.
- Chłopcy idźcie już . - uśmiechnęła się . - Szczególnie Ty Harry .
- Ale dlaczego ?! - pisnąłem .
- Bo siedzisz tu odkąd jestem w szpitalu ! Idź już skarbie . - wyciągnęła ręce w moją stronę , a ja podszedłem do niej i pocałowałem ją . Uczyniłem to co kazała . Wraz z Louis'em wróciliśmy do domu , ale gdy do niego wszedłem przeżyłem szok .
- Louis! - wydarłem się . - Tak ciężko Ci posprzątać?! - zdenerwowany rzuciłem kluczyki na komodę i poszedłem do salonu . W całym domu leżały jakieś śmieci na podłodze , ubrania , a w kuchni był totalny kataklizm . Wpadłem na górę , ale tam wcale nie było lepiej . Nialler'a buty walały się po korytarzu , a wich pokojch był totalny chlew. Miałem nadzieję , że mój pokój się od tego uchronił . Wszedłem do niego i na szczęście tam było czysto . Dostałem sms'a od mamy co się dzieje z Claudią . Wpadłem na pomysł , że skoro oni tu nabałaganili to będą to sprzątać , a ja pojadę do Holmes Chapel . Zszedłem na dół , a Lou leżał na kanapie .
- Macie tu posprzątać . Jak wrócę ma być czysto! - warknąłem , zabrałem kluczyki i pojechałem do Holmes Chapel żeby spotkać się z mamą .



* Oczami Claudii * 



Cieszyłam się , że Harry był przy mnie gdy leżałam nieprzytomna . Widziałam jego szczęście w oczach gdy się ocknęłam . Cher tego nigdy nie wybaczę .. Sięgnęłam po telefon leżący na szafce . Wybrałam numer do Alyssy i przyłożyłam telefon do ucha . 
- Halo ? 
- Alyssa deklu ! Co robisz ? Gdzie jesteś ? 
- Aktualnie w Bradford.. Ale czekaj.. Ty ze mną rozmawiasz! Jaaaa! Wreszcie się obudziłaś!
- Yy.. Tak właśnie . Kiedy wracasz?
- Prawdopodobnie jutro . Pomagamy mamie Zayn'a w pracach domowych . Szkoda , że mnie tam nie ma.. Mam nadzieję , że mi to wybaczysz. - jej głos posmutniał .
- Oczywiście głuptasie , że Ci wybaczę . Kocham Cię . - zaśmiałam się , Aly dodała to , że mnie kocha i nasza rozmowa się zakończyła . Wstałam z łóżka chcąc iść do sklepu szpitalnego po jakąś gazetę . W drzwiach stanął kurier z poczty kwiatowej . Bukiet był na prawdę wielki . Stanęłam na wprost kuriera , którego nie było widać zza bukietu . 
- Tak ? - spytałam unosząc jedną brew do góry . 
- Pani Claudia Styles? - spytał kładąc bukiet w moich rękach . 
- Jeszcze nie Styles , ale tak . To dla mnie ? - spytałam pokazując oczami na ten bukiet .
- No raczej . - zaśmiał się . - Proszę tu podpisać . - wskazał długopisem białe pole na którym miałam się podpisać . Położyłam bukiet na łóżku , wzięłam od niego długopis i machnęłam swój podpis .
- Dziękuję . - powiedziałam z uśmiechem , a on go odwzajemnił . Miał już wychodzić , ale nagle zatrzymał się w drzwiach .
- Przepraszam.. czy ja mógłbym.. - zawahał się .
- Tak ? - spytałam łagodnie .
- Bo moje córki bardzo lubią panią oraz pani chłopaka . Czy mógłbym prosić o autograf ? - spytał niepewnie .
- Oczywiście . - zaśmiałam się . Na wielkiej białej kartce napisałam autografy dla jego córek . Zadowolony podziękował mi po czym zniknął za drzwiami sali . Wzięłam głęboki oddech i usiadłam obok bukietu . Dostrzegłam w nim liścik więc od razu go wyciągnęłam . Gdy go otworzyłam przeczytałam w nim : " Szybkiego powrotu do zdrowia ! Tęsknimy i całujemy xxxx . Danielle & Liam :) " . Zrobiło mi się bardzo miło , że przysłali mi kwiaty . Od razu sięgnęłam po telefon i zadzwoniłam do Danielle .
- Cześć ! - wrzasnęła do telefonu  .
- Cześć Danielle ! Chciałam wam podziękować za ten piękny bukiet . Co u was ?
- Nie ma za co . Strasznie się zmartwiliśmy na wieść o tym , że leżysz w szpitalu .- powiedziała cicho . - U nas wszystko ok . Wracamy za 3 dni do Londynu .
- No nareszcie ! Ile można na was czekać ? - zaśmiałam się . - Tęsknię za wami .
- My za wami wszystkimi tęsknimy . Ale te wakacje dobrze nam zrobiły . - powiedziała z ulgą w głosie .
- Cieszę się , że chociaż wam wszystko się ułożyło dobrze . - uśmiechnęłam się .
- A Tobie nie ? Premiera płyty i w ogóle..
- Pogadamy jak wrócisz . - zaśmiałam się . W drzwiach stanął Louis z wielką torbą w ręce . - Danielle pogadamy później . Pozdrów Liam'a i do zobaczenia za 3 dni! - zaśmiałam się po czym rozłączyłam .
- Jaki bukiet! - wrzasnął . - Od kogo ? - spytał z ciekawością .
- Od Danielle i Liam'a  . - uśmiechnęłam się .
- Przyniosłem Ci wszystko co chciałaś . - uśmiechnął się .
- Dzięki Lou . - odwzajemniłam uśmiech .
- Tom ma zamiar Cię odwiedzić . Był dziś u nas . - powiedział nieco z pogardą .
- To wspaniale . - ucieszyłam się na wieść , że Tom mnie odwiedzi . W końcu z nim pogadam! Naszą pogawędkę przerwało nam pukanie do drzwi . Spojrzałam w ich stronę i zobaczyłam w nich Niall'a , Margaret oraz nikogo innego jak mojego ukochanego mężczyznę .
- Miiiiisiu ! - zaśmiałam się . - Miałeś iść odpocząć do domu ! Zaledwie 3 godziny Cię tu nie było .
- I o wiele za długo . - zaśmiał się . - Co to za bukiet ? - spytał podejrzliwie .
- Od Danielle i Liam'a! - zaśmiałam się .
- My też mamy coś dla Ciebie .- uśmiechnęła się Margaret . Wyciągnęła wielki album na zdjęcia i dała go mi . Otworzyłam go i zobaczyłam tam wszystkie zdjęcia odkąd poznałam Harry'ego .
- Ale skąd wy to macie ? - w moich oczach stanęły łzy .
- Z Twojego laptopa , domu i iPod'a . - uśmiechnęła się .
- Jejku , dzięki ! - przytuliłam ją mocno do siebie , a zaraz po niej Nialler'a .
- Nie ma za co . - zaśmiała się .
- Kiedy wychodzisz? - spytał Niall .
- Najprawdopodobniej jutro . - uśmiechnęłam się .
- Może Pani nawet dziś . - odezwał się głos zza Niall'a . Okazało się , że mój lekarz postanowił wypisać mnie już dzisiaj ze szpitala co bardzo mnie ucieszyło .
- Ale na pewno ? - spytał zaniepokojony Harry .
- Tak . Już wszystko jest w porządku więc Claudia może wyjść nawet dziś . W razie jakichkolwiek problemów zawsze może wrócić .
- To ja jednak skorzystam . - zaśmiałam się .
- Tu masz wypis . I mój numer telefonu w razie czego . - uśmiechnął się po czym wyszedł .
- No nareszcie ! - zaśmiałam się . - W końcu pojadę do domu .
- Ale nie ma nic do jedzenia . - powiedział smutno Niall .
- Niall ... - walnęła go w ramię Margaret .
- No co ? - spytał ze  śmiechem .
- Skończ już z tym jedzeniem.. - skarciła go . Niall chyba jednak nie wziął tego do siebie bo gdy weszła do mnie pani pielęgniarka z obiadem on od razu się do niego przysadził .
- Smacznego Niall . - uśmiechnęłam się .
- Dzięki . - odparł z uśmiechem i dalej zaczął jeść .
Pokiwałam głową po czym przebrałam się w dresy i koszulkę Lou , którą mi przyniósł . Założyłam swoje czarne Vansy , zabrałam rzeczy i wszyscy wyszliśmy z sali . Podziękowałam lekarzom za opiekę i opuściliśmy szpital . Przed nim było dużo paparazzi , którzy robili nam zdjęcia . Kolejny powód do zrobienia sensacji... Miałam powoli tego dość . Chciałam wyjechać , odpocząć.. Marzyłam wreszcie o ciszy i chwili spokoju . Zero problemów , zero jakichkolwiek zmartwień . Wsiadłam do auta Harry'ego i wszyscy pojechaliśmy do domu . Nie wiedziałam , że wszystko potoczy się innym torem...










~~~~~~~~~~~~
Dodaję tyle . Wiem , że chujowo bo krótko , ale na tyle mnie dziś stać . Wybaczcie mi , ale mam taki zapierdol w szkole , że nie ogarniam serio ! W ogóle nie mam czasu żeby pisać a co mowa o spotkaniu się z kimkolwiek... Masakra mówię wam ! Szkoła średnia to przekleństwo hahaha :D
A wy jak się trzymacie mośki ? Co u was ? :) W szkole wszystko ok czy już macie jakieś pały ? Ja niestety mam cztery jedynki już -.- . Poza tym mam dość szkoły jak na razie . Wszyscy mnie w niej wkurzają nie mówiąc o nauczycielach! Za to , że wyciągniesz telefon musisz wysyłać sms'a o treści POMAGAM  na jakiś tam numer . Oczywiście wszystko idzie na Caritas bo babka od polskiego ma brata księdza.  I ciągle się wypytuje czy byliśmy w kościele :o ! + mam najgorszą wychowawczynię w szkole . Nawet nie możesz być chory bo Cię posądza o to , że chodzisz na wagary . Bitch please ... Po co ja  w ogóle wam to gadam ? Sama nie wiem . Chyba ogarnę bloga o moim jakże nudnym i wkurwiającym życiu hahahah ^^
Dziękuję za krytykę w komentarzach !! :D Staram się stosować do tego co mi piszecie choć pewnie nie zawsze mi to wychodzić .
172.999 wejść ! wohohooh ! Chyba kurde trzeba świętować ahahah :D
Przysięgam , że nie spodziewałam się tylu wejść na bloga . Myślałam , że to będzie jakaś totalna klapa , ale jednak nie! :)
DZIĘKI , DZIĘKI , DZIĘKI ! <3
Kocham Was ciućmoki ! ;**
Postaram się pisać jak najczęściej jeśli pozwoli mi na to czas . Mam nadzieję , że mi to wybaczycie , że taki mały rozdział dałam . Ale przynajmniej to przedłuży działalność bloga ;>
Dzięki serdeczne za to co robicie . Pozdrawiam was i całuję! :)
Mrs.Styles

piątek, 21 września 2012

Rozdział 98 .

* Oczami Claudii * 


Ten dzień zaliczam do najlepszych ! Oprócz świetnego nagrania , które zrobiła Aly , mamy jeszcze piękne wspomnienia z tego dnia . Wraz z Harrym siedzieliśmy na dworze pijąc ciepłą herbatę . Nie odzywaliśmy się nic tylko siedzieliśmy w zamyśleniu podczas gdy reszta urządzała jakieś tańce  .
- O czym tak myślisz? - spytał przybliżając się do mnie .
- O tym jak bardzo jestem szczęśliwa . - odpowiedziałam przytulając się do niego mocniej .
- To chyba dobrze . Więc czemu wyglądasz na smutną ? - spytał głaszcząc mnie po głowie .
- Bo wiesz .. Tęsknię za mamą . Cieszę się , że znowu jest szczęśliwa . - przerwałam . - Ale chciałabym aby tutaj była .
- Kochanie . - powiedział całując mnie w głowę . - Nie smuć się . Przecież jestem tu ja , nasza dwójka dzieci , przyjaciele .. Wiem , że nie zastąpimy Ci matki , ale lepsze to niż samotność . - zaśmiał się .
- Wiem Harry , wiem . - uśmiechnęłam się i upiłam łyk herbaty . Naszą rozmowę przerwał dźwięk jego telefonu .
- To Cher . - powiedział podniecony . - Wybacz na chwilę . - zerwał się z huśtawki i poszedł aż za dom żeby z nią pogadać . Zrobiło mi się smutno , a zarazem byłam zła . Nie czekałam na niego . Zabrałam koc i kubek herbaty po czym poszłam do pokoju . Ominęłam grupę roześmianych przyjaciół , którzy grali na X-boxie . Nie chciałam żeby coś podejrzewali więc uśmiechnęłam się do nich szeroko i poszłam na górę .
W pokoju zauważyłam laptopa Harry'ego . Postanowiłam z niego skorzystać choć nigdy tego nie robiłam .  Nie pytałam go o pozwolenie bo po co ?   Przecież już prawie byłam jego żoną ! Włączyłam laptopa , ale wyświetliło mi się okienko do wpisania hasła . Zaczęłam wpisywać moje imię , ale hasło było złe . Głupio na myśl mi przyszło żeby wpisać "Cher" . I w tym momencie mnie zatkało . Hasło się zgadzało , a na tapecie był on z nią . Zrobiło mi się przykro , że zamiast niej byłam ja . Ciekawiło mnie to kim ona właściwie dla niego jest skoro ma z nią zdjęcia ? Weszłam w folder o nazwie " Harry " . Zobaczyłam tam zdjęcia z Cher , a między innymi te : [klik][klik] oraz to [klik] . Nigdy wcześniej nie widziałam tych zdjęć chociażby w internecie ! W moich oczach stanęły łzy . Było mi przykro bo zobaczyłam nawet zdjęcie jak się całują . Nie miałam ochoty już z niego korzystać . Zamknęłam go i postawiłam na stoliku . Odstawiłam herbatę na stolik nocny , zgasiłam światło i po cichu płakałam . Miałam nadzieję , że nie wejdzie już do mnie nikt , a on dalej będzie się dobrze bawił .
Otworzyłam oczy i obróciłam się w drugą stronę . Harry'ego nie było w łóżku więc spojrzałam na zegarek . Była dopiero 9 więc to niemożliwe żeby tak wcześnie wstał . Zeszłam na dół , ale nikogo nie było . Wzruszyłam ramionami i zrobiłam sobie herbatę oraz kanapki . Jak zwykle na dole był syf , który musiałam sprzątać ja . Zabrałam kanapki i herbatę po czym ruszyłam do salonu aby obejrzeć coś w TV . Na kanapie zobaczyłam jakiś sweterek , który na 100 % nie należał do Aly . Moje podejrzenia padły na Margaret więc odsunęłam sweterek i usiadłam na kanapie . Włączyłam MTV i oglądałam 'NEXT' . Nagle usłyszałam damski głos . Wydawało mi się , że to Aly więc miałam nadzieję , że z nią pogadam .
- Jak minął wieczór ? - zaśmiałam się nawet nie odwracając głowy .
- Bardzo dobrze . - to zdecydowanie nie był głos Aly . Odwróciłam się i zobaczyłam tam Cher .. w dodatku w koszulce Harry'ego . To było jednoznaczne . Złość wzięła górę nad przykrością . Odłożyłam talerz z kanapkami i wstałam z kanapy .
- Co tu robisz ? - warknęłam .
- To co widzisz .- odpowiedziała z niechceniem . - Żałuj , że Cię nie było z nami .
- Myślisz , że zrobisz mi na złość ?
- Ależ skąd . Po prostu nie mogę tego przeboleć , że Harry jest z taką prostaczką . Powinnaś się  stąd zabierać . Poza tym gdyby nie ta ciąża to Ty i Harry bylibyście już całkiem osobno . Ciążysz mu . Sam mi mówił . - powiedziała z cwaniackim uśmiechem na ustach .
- Ach tak ? Może sama go spytam o to . A Ty się nie wpieprzaj w sprawy innych ! - wrzasnęłam . Chciałam iść na górę , a ona mnie popchnęła . Nie mogłam tego tak zostawić ! Chciałam jej pokazać gdzie jest jej miejsce i zaczęłam się z nią bić . Pociągnęłam ją za włosy , a ona mnie kopała po nogach .
- Chciałaś to masz ! - wrzasnęłam . Uderzyłam ją z pięści , ale ona posunęła się do tego stopnia , że z całej siły walnęła mnie w brzuch . Poczułam tylko okropny ból , zdążyłam krzyknąć i osunęłam się na ziemię .


* Oczami Harry'ego * 

Gdy już skończyłem gadać Claudii już nie było . Wiedziałem , że znowu będzie zła o to , że gadałem z Cher . Ale ona nie rozumiała tego , że jest moją przyjaciółką . Z Cher mnie nic nie łączyło . Poza tym , że w X-Factor wszystko zaszło za daleko .. Ona miała chłopaka , ja byłem z Caroline . Wypiliśmy trochę po czym poszliśmy na miasto i w ogóle . Szkoda wspominać bo to Claudię kocham . Cher przyjechała do nas gdyż powiedziała , że jest w Londynie i strasznie jej się nudzi . Poszedłem do pokoju sprawdzić co ona robi , ale gdy wszedłem Claudia już słodko spała . Ucałowałem ją na dobranoc i zszedłem na dół . Zaczęliśmy pić , Zayn odpalił sziszę i tak się potoczył nasz wieczór . Potem gra w pokera itd.  Nawet nie pamiętam jak ja zaszedłem do pokoju. 
Obudził mnie krzyk Claudii . Obudziłem się w łóżku Niall'a , który chrapał obok mnie . Nie ubierałem się tylko od razu zbiegłem na dół . Zobaczyłem Claudię leżącą na ziemi , a obok niej Cher . 
- Coś Ty jej zrobiła !? - wrzasnąłem na cały dom . 
- Harry ., ja .. ja . - nie mogła nic powiedzieć . 
- O Boże . - powiedziałem ze łzami w oczach . - Dzwoń po karetkę ,a  nie tak stoisz ! - wrzasnąłem patrząc na Cher . Dziewczyna od razu pobiegła po telefon . Położyłem Claudię na kanapie i szybko pobiegłem się ubrać . Po chwili zjawiłem się ubrany , a karetka podjechała pod dom . Wziąłem Claudię na ręce i wyszedłem przed dom . Lekarze zabrali ją na nosze , a ja wsiadłem do karetki i pojechałem z nią . Ona musiała ją uderzyć ... ALe to były tylko domysły . Miałem nadzieję , że wszystko mi wytłumaczy.
Po chwili byliśmy już w szpitalu . Szedłem równo z noszami na których była Claudia . Nie odzyskała przytomności więc zabrali ją na badania .
- Pan nie może tam wejść . - powiedziała pielęgniarka .
- Ale ja jestem jej mężem . - powiedziałem niecierpliwie . - Muszę z nią być ! - wykrzyknąłem .
- Proszę pana , proszę o spokój . - odpowiedziała nieco głośniejszym tonem . - Musi pan tutaj zaczekać .
- Na prawdę muszę  ?
- Niestety tak . Będę pana o wszystkim informować . - uśmiechnęła się i odeszła tam gdzie zabrali Claudię .
Usiadłem na krześle , ale nie mogłem spokojnie wysiedzieć wiedząc , że Claudia jest nieprzytomna . Co do cholery ona jej zrobiła ?! Wyciągnąłem z kieszeni telefon i zadzwoniłem do Cher . Po dwóch sygnałach odebrała .
- Cher co się stało ?- spytałem błagalnie .
- Harry . Ja.. Ja..... - przerwała .
- Co?!- wykrzyknąłem .
- Ona upadła . Nie wiedziałam co robić . - rozpłakała się .
- Dobra , nie płacz . Muszę kończyć . Będę odzywał się później . - powiedziałem po czym rozłączyłem się nie czekając na jej odpowiedź . Napisałem sms'a do pozostałych o tym co się stało . Ledwo co go wysłałem , a w szpitalu zjawił się Lou . Poderwałem się  z krzesła ,a  z moich oczu popłynęły łzy . Nie chciałem żeby coś jej się stało  . Louis przytulił mnie i nic nie mówił . Po chwili usiedliśmy oboje na krzesłach .
- Co z nią ?  - spytał cicho .
- Nie wiem . Nie pozwolili mi do niej iść . - wytarłem policzki . - Lou boję się . Boję się , że jej się coś stanie .
- Spokojnie Harry . Claudia jest dzielna i nic jej nie będzie . - powiedział malując na swej twarzy nieśmiały uśmiech .
- A co jeśli nie ? Co jeśli ją stracę !? - nie mogłem już tego wytrzymać . Wyszedłem na dwór by trochę ochłonąć . Lou został w środku . Wiedziałem , ze na siłę pocieszać mnie nie będzie . I o to właśnie chodziło . Najlepszy przyjaciel nie będzie Cię pocieszał na siłę . Bałem się , że on też podejrzewał ,że z Claudią może coś być nie tak . Stałem na dworze dobre 10 minut . Po tym czasie poszedłem do Lou , a w momencie gdy do niego doszedłem przyszła ta pielęgniarka  .
- Pan jest jej mężem tak ? - spytała patrząc na mnie .
- Tak . - odpowiedziałem roztrzęsiony .
- Pana żonie nic nie jest . Obawiamy się jednak o dzieci bo dostała mocno w brzuch . Nie wie Pan co się stało ? - spytała .
- Jak to ? - nie rozumiałem . - Przecież Cher mówiła... Cher ! - krzyknąłem . - Proszę wszystko przekazywać przyjacielowi . - wskazałem na Lou . - Ja zaraz wrócę .
- Harry nie ! - krzyknął Lou,ale go nie posłuchałem . Wyszedłem ze szpitala i wziąłem pierwszą lepszą stojącą tam taksówkę . Poprosiłem kierowcę żeby mnie jak najszybciej zawiózł do domu . Cher mnie okłamała ! A przecież była moją przyjaciółką ... Jak ona mogła ? Miałem ochotę ją zabić . Po chwili byłem w domu . Dałem taksówkarzowi 50 funtów i wysiadłem z taksówki po czym nie czekając na resztę pobiegłem do domu .
- Cher ! Gdzie jesteś ? - krzyknąłem .
- W salonie . - powiedziała cicho .
Nie wiedziałem co mam jej zrobić . Nie chciałem nic , ale nie mogłem wytrzymać z tej złości , że chciała zrobić coś Claudii i moim dzieciom .
- Dlaczego mnie okłamałaś!?- wrzasnąłem , a z moich oczu poleciała łza . - Chciałaś zniszczyć moje szczęście?!
- Harry , ale ja Ciebie kocham ! - krzyknęła . - Claudia stała nam na drodze rozumiesz?!
- Ty powinnaś się leczyć ! Nie nawidzę Cię rozumiesz? Wynoś się stąd i z mojego życia raz na zawsze !
- Harry nie mów tak .
- Będę ! Nie chcę Cię więcej widzieć . Jak mogłaś mi to zrobić ? Nigdy Cię nie kochałem . Teraz jesteś dla mnie nikim . Od dziś Cię nie znam .. - powiedziałem patrząc jej prosto w oczy . Odwróciłem się i szedłem w stronę holu . Na schodach stał Niall i Aly . Spojrzałem na nich zaszklonymi oczyma po czym zabrałem kluczyki od auta  z komody i wyszedłem przed dom aby wziąć auto . Odpaliłem silnik i pojechałem do szpitala aby czuwać nad Claudią . Teraz nic innego się nie liczyło . Wpadłem do sali , w której leżała . Niestety jeszcze nie była przytomna.. Usiadłem obok niej i złapałem ją za rękę . Chciałem  żeby ścisnęła moją dłoń dając znak , że wszystko czuje , słyszy... Łzy spływały mi po policzkach . Po chwili w pokoju stanęła moja mama .



* Oczami Alyssy*


Gdy dowiedziałam się o wszystkim miałam ochotę zabić tą debilkę Cher ! Jak ona w ogóle tak mogła ? Słyszałam kłótnię jej i Harry'ego na temat tego co się stało . Cieszę się . że już nie będzie się z nią przyjaźnił . Wreszcie zapanuje spokój między nimi i wszystko się ułoży . Teraz kiedy Claudia była nieprzytomna zawiadomiłam o tym jej mamę . Rozpłakała się przez telefon i obiecała ,że już jutro będzie w Londynie . Mama Harry'ego zareagowała tak samo . Ale ona już dziś miała przyjechać więc tylko czekaliśmy aż zajwi się u nas w domu . Siedziałam na kanapie patrząc bez przerwy na telefon od Harry'ego lecz on nie dzwonił . Zaczęłam się martwić i chciałam już tam iść , ale Zayn mnie powstrzymał . 

- Kochanie ona teraz potrzebuje spokoju .. Jest tam Harry więc na pewno nie wpuszczą nas wszystkich.-powiedział tuląc mnie do siebie .
- Ale ja też chcę tam być ! - zaprotestowałam .
- Z Tobą to jak z dzieckiem . - pokiwał z  dezaprobatą głową  po czym poszedł do kuchni . 
Westchnęłam i włączyłam TV . Przeskakując po kanałach zobaczyłam na jednym z tych o gwiazdach szpital , w którym leży Claudia oraz to , że o niej gadali .
- Niestety nie wiemy co mogło jej się stać . Nadal jest nieprzytomna , a nad nią czuwa kochający narzeczony Harry Styles . - powiedziała prowadząca .
- Pff.. Głupie hieny . - powiedziałam pod nosem po czym wyłączyłam TV .
Zayn wrócił do salonu przynosząc mi sok ze świeżych pomarańczy . upiłam łyk i pocałowałam go w policzek po czym oparłam głowę o jego klatkę piersiową , a nogi wyciągnęłam wzdłuż kanapy .
- Wiesz co ? - spytał zamyślony . - Jedźmy do Bradford .
- Ale teraz ? - spytałam odchylając  głowę bardziej w tył .
- No tak . Spędzimy tam kilka dni i wrócimy do Londynu . - uśmiechnął się .
- Świetny pomysł ! - zaśmiałam się i  zerwałam z kanapy aby spakować do walizek nasze rzeczy . Na siebie założyłam to [klik] i zeszłam na dół . Zayn ubrany był tak [klik] . Zabrał z góry walizki i poszliśmy włożyć je do auta , które wzięliśmy od Claudii . Po chwili byliśmy już w drodze do Bradford .



* Oczami Louis'a*

Ciągle myślałem o tej dziewczynie , która nas tak nie lubiła . Dziś postanowiłem wziąć Nialler'a i iść z nim na imprezę . Z tego co wiem on i Margaret przeżywali jakiś kryzys więc chciał się zabawić . Teraz tylko ja byłem singlem . Wracałem właśnie ze szpitala do domu z myślą,że Aly coś ugotowała . Byłem strasznie głodny , a nie miałem czasu ani ochoty jeść na mieście . Po 10 mintach byłem pod domem . Gdy wszedłem było zbyt cicho i nie wiedziałem o co chodzi bo przecież wszyscy mieli być w domu . Rzuciłem kluczyki na komodę i wszedłem do kuchni . Niestety Aly chyba ma gdzieś gotowanie więc zajrzałem do lodówki . Westchnąłem i wyciągnąłem telefon z kieszeni . Wybrałem numer do Pizza Hut i zamówiłem pizzę  Country Classic . Na pizzę nie musiałem długo czekać . Zapłaciłem po czym wróciłem do salonu i zacząłem jeść. Na dole pojawił się Niall , który od razu przyłączył się do jedzenia ze mną pizzy . Oglądaliśmy jakiś program w TV , ale był zbyt mało interesujący więc przełączyłem na jakiś film . 

- Idziemy dzisiaj na tę imprezę , nie ? - spytał z pełną buzią .
- No raczej  . - zaśmiałem się  . - powoli musimy się zbierać . Dodatkowo wpadamy tylnym wejściem bo paparazzi nas zauważą , a nie chciałbym żeby w gazecie znowu były jakieś zdjęcia .
Niall najwyraźniej mnie nie słuchał tylko robił coś na telefonie .
- Dzięki , że  mnie słuchasz .  - powiedziałem z oburzeniem i sięgnąłem po kolejny kawałek pizzy.
- Słuchaj ! Na Mayfair jest impreza . - uśmiechnął się . - Może gdybyśmy tam wpadli ... - zaczął przekonywać , a oczy miał jak pięciozłotówki .
- Nie , nie , nie i jeszcze raz nie . Pewnie organizują ją jakieś laski , a my jesteśmy sławni więc jak myślisz gdzie jest problem ?
- Nigdzie ? - wybałuszył oczy .
- Niall . To się nie uda . - odłożyłem pizzę do pudełka . - One jak nas zobaczą nie dadzą nam spokoju . Przecież nie o to nam chodziło tak ?
- Nawet Olly Murs tam idzie . - uśmiechnął się do telefonu .
- Niall nie słuchasz mnie ! - krzyknąłem , a on od razu odłożył telefon . - Hmm.. mówisz , że Olly tam idzie ? - zaśmiałem się .
-  No idzie ! Też moglibyśmy pójść ! - wrzasnął .
- To się zbieraj ! - zaśmiałem się i poszedłem na górę ogarnąć się przed tą całą imprezą. Jednocześnie spod prysznica zadzwoniłem do Harry'ego żeby dowiedzieć się co z Claudią . Niestety niczego konkretnego się nie dowiedziałem poza tym , że ścisnęła jego rękę gdy ten do niej mówił . Miałem nadzieję , że wszystko będzie dobrze , a ta psychopatka nie zrobiła nic Claudii .



*Oczami Zayn'a * 


Około 20 byliśmy już w Bradford . Alyssa oczywiście spała bo podróż według niej była tak nudna , że nie dawała sobie rady ze zmęczeniem . Obudziłem ją delikatnym buziakiem , ale ona miała już zasadzkę . Udawała , że śpi i gdy ja pocałowałem ją ona bardziej przyciągnęła mnie do siebie i zaczęła całować . Przeszkodziła nam  w tym moja mama , której śmiech było słychać bardzo dobrze w aucie . 
- Ach ta wasza miłość . - zaśmiała się . - Macie noc od tego . - powiedziała z uśmiechem na ustach , a ja się zaczerwieniłem . 
- Cześć mamo . - pocałowałem ją w policzek i mocno przytuliłem . Alyssa oczywiście rzuciła się mamie na szyję i poszły do domu , a ja musiałem ciągnąć walizkę mojej księżniczki . Zaniosłem je na górę i zszedłem na dół . Alyssa już jadła ciasto , a ja tylko popatrzyłem ze śmiechem i usiadłem obok niej . 
- Gdzie są wszyscy ? - spytałem . 
- Twoje siostry są na wakacjach , a tata poszedł gdzieś z kolegami . - uśmiechnęła się . 
- To masz trochę spokoju . Tylko , że teraz zwalił Ci się na głowę syn . - puściłem jej oczko . 
- Przestań Zayn . Wiesz jak lubię gdy mnie odwiedzacie . - złapała za rękę mnie i Aly . Odwzajemniliśmy to uśmiechami , a mama wstała na chwilę od stołu . - Obrazicie się jak pójdę na moment do sąsiadki ? 
- Nie .  - powiedzieliśmy chórkiem , a mama się roześmiała . 
- To dobrze . Wrócę za chwilę . - dodała  z uśmiechem i zniknęła w korytarzu . Nie miałem ochoty czekać na późniejsze godziny nocne gdy będą spać rodzice  . Wyciągnąłem Aly zza stołu , wziąłem ją na ręce i poszedłem z nią na górę . 
- Ej cowboy'u ,a spytałeś mnie o zgodę ? - zaśmiała się Aly . 
- Nie muszę . - uśmiechnąłem się i pocałowałem ją gorąco  . Potem działo się już samo to co najlepsze. Nasz związek został w pełni skonsumowany . Zmęczeni poszliśmy od razu spać nie czekając na mamę . 









~~~~~~~~~~~~
Ale do d*py jest ten rozdział ! :/ 
Sorka , ale najpierw lapek mi się popsuł , później coś się działo z bloggerem , że  w ogóle nie chciał pisać rozdziału ... masakra! :) 
Udało mi się napisać to coś na górze , ale to jest tak głupie , że nie mogę normalnie patrzeć na to i czytać tego hahah :D Btw., przerażacie mnie ;o tyle wejść na bloga ? jakiś cud ! :OO 
+ Dziękuję wam za komentarze typu ' najlepszy blog jaki czytałam , a czytałam ich bardzo dużo ' itd. ! :) Miło jest czytać właśnie takie komentarze co nie znaczy , że za inne nie dziękuję bo ofc , że dziękuję ! :) Dla mnie każdy gest z waszej strony jest ważny gdyż ja jestem autorem bloga , wy odbiorcami i to najbardziej wasze zdanie się liczy . Dzięki za wszystko ! Kocham <3 

Mrs.Styles



środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział 97 .

 * Oczami Claudii * 

Około 9 obudziłam się na ... kanapie . Czułam , że jest mi niewygodnie , ale jakoś dało się przeżyć . Harry słodko spał obok mnie , ale ja już nie chciałam spać . Wstałam z kanapy , nakryłam Harry'ego kocem i poszłam do kuchni . Nastawiłam wodę na herbatę i usiadłam przy stoliku . Byłam trochę niewyspana , ale słońce za oknem dodawało mi sił . Już dawno nie było takiej pogody w Londynie . Nagle do kuchni przyszedł Louis . Minę miał niezbyt wesołą więc podejrzewałam, że coś się wczoraj stało. 
- Cześć . - powiedział cicho  i pocałował mnie w policzek . 
- Cześć Lou . - powiedziałam z uśmiechem . - Jak się czujesz?
- W sumie dobrze . Zrobisz mi herbatę ? 
- Jasne . Usiądź . - zaśmiałam się . - Słuchaj Lou . - powiedziałam wlewając wrzątek do kubków z herbatą. - Czy wczoraj coś się stało ?
- Szkoda gadać . - powiedział nieco smutniej. - Dzięki . - dodał gdy postawiłam kubek z  herbatą przed nim. 
- Wiesz , że mi zawsze możesz wszystko powiedzieć . - pogładziłam go po plecach . 
- To chyba dobry pomysł . Chodź do ogrodu . 
Oboje wzięliśmy kubki z herbatą i wyszliśmy do ogrodu . Słońce ciepło gładziło po twarzy swoimi promieniami aż chciało się żyć . Ptaki ćwierkały , a lekki wiaterek muskał nasze twarze . Usiedliśmy na fotelach i zaczęliśmy rozmawiać . Lou opowiedział mi całą historię z Eleanor ,  a ja nie bardzo wiedziałam co mu powiedzieć . 
- Och Lou . Jest mi bardzo przykro z tego powodu . - powiedziałam cicho . - Ale wiesz co ? Może ona nie była Ciebie warta . - dodałam . - Słyszałam , że odkąd jest z Tobą zaczęła uważać się za jakąś gwiazdę i w ogóle . Nie żebym jej nie lubiła , wręcz przeciwnie ! Ale sam widzisz , że ona chyba nie umiała być wierna . Moim zdaniem najpierw powinieneś dowiedzieć się o co dokładnie chodziło i nie rzucać na to wszystko zbyt pochopnych wniosków . Przecież mogła robić coś innego . - uśmiechnęłam się . 
- To dlaczego na końcu podpisała ' Twoja misia ' ? - powiedział zdenerwowany . 
- Może koleżanka pisała od niej sms'a? A-albo po prostu była z tym kimś i on jest jej dawnym kolegą i ją tak nazywa . Różne są możliwości . Nie ma co od razu się złościć . - posłałam mu ciepły uśmiech . 
- Może masz rację .  - powiedział lekko się uśmiechając . - Dziękuję Ci . - dodał po czym pocałował mnie w policzek . 
- Co to za całowanie ?- w drzwiach stał Harry . 
- Po prostu jej dziękowałem . - zaśmiał się Lou . - Dobra to ja lecę zbadać sprawę , a wam życzę miłego dnia . - uśmiechnął się i zniknął za drzwiami wejściowymi do domu . 
- Co dziś robimy kochanie ? - spytał Harry . 
- A co chcesz dziś robić ? 
- Idźmy gdzieś ! - zaśmiał się po czym podszedł do mnie i zaczęliśmy się całować . Za chwile z nami siedział już Niall .
- Gołąbeczki dość tego całowania .  - zaśmiał się .
- Zazdrosny jesteś? - spytał ze śmiechem Harry .
- No coś Ty . Zaczekam aż Margaret wstanie i będę miał to samo co wy teraz . - wszyscy zaczęliśmy się śmiać .
- Przepraszam was chłopcy . Idę się wykąpać . - uśmiechnęłam się i wstałam z krzesła . 
Chłopcy usiedli na fotelach , a ja poszłam wziąć szybki prysznic . Po około półgodzinnej kąpieli owinięta ręcznikiem usiadłam na łóżku . Nogi posmarowałam balsamem i zaczęłam się ubierać . Założyłam sukienkę [KILK] , sandałki [KLIK] , kapelusz [KLIK] oraz okulary [KLIK] . Do pokoju wszedł Harry . Uśmiechnął się serdecznie po czym podszedł i mnie pocałował .
- Idziemy wszyscy na miasto . - uśmiechnął się . - Tylko muszę się wykąpać .
- O nie . Znowu będę musiała na was czekać ? - powiedziałam z lekkim grymasem na twarzy .
- Ale tylko chwilę . - pocałował mnie namiętnie .
- Nie ma mowy . Nim wy wszyscy się wykąpiecie minie pół dnia. Ja idę sama w takim razie . - zaśmiałam się .
- Ej no ? - powiedział rozkładając bezradnie ręce .
- Spotkamy się na mieście . - pocałowałam go , po czym wzięłam z fotela torebkę [KLIK] i poszłam na dół . Teraz miałam trochę czasu aby sobie kupić to i tamto . Na dole był tylko Niall , który pożerał popcorn .
- Wychodzisz?- spytał nie odrywając wzroku od telewizora .
- Tak . - uśmiechnęłam się . - Idę na miasto kupić parę rzeczy , a wy do mnie dołączycie . - dodałam wkładając do torebki telefon .
- Aaaa.. tak . - powiedział jak zahipnotyzowany . Pokręciłam głową , wzięłam kluczyki od mojego auta i poszłam przed dom . Gdy stałam już obok auta pomyślałam o tym żeby spotkać się z Eleanor . W końcu ja wiedziałam o całej sytuacji , a chciałam ją naprawić . Nie miałam ochoty na kolejnego przygnębionego przyjaciela . Wsiadłam do auta i wybrałam numer Eleanor .
- Cześć Claudia . - powiedziała dość wesoło .
- Cześć El . Słuchaj co robisz ? - spytałam dość nieśmiało .
- Siedzę w domu . A coś się stało ?
- Masz chwilę ? Chciałabym pogadać .
- No jasne . Gdzie się widzimy ?
- Wiesz co przyjadę po Ciebie i skoczymy na jakiś lunch . Co Ty na to ?
- Jasne . To ja czekam .
Rozłączyłam się , nałożyłam na oczy okulary i wyjechałam z posiadłości chłopców . Po 20 minutach drogi byłam już pod domem El . Zadzwoniłam do niej aby już wychodziła , a ona po około 3 minutach była już w aucie . Pocałowała mnie w policzek na przywitanie i pojechałyśmy do mojej ulubionej knajpki na lunch .
Siedziałyśmy w środku i czekałyśmy na nasze zamówienia . El piła piwo , a ja wodę mineralną  z cytryną .
- Więc o czym chciałaś pogadać ? - spytała wkładając do buzi słomkę .
- Yy.może nie powinnam się mieszać bo to sprawa między Tobą , a Louis'em , ale chcę mieć pewność co do tego . - zaczęłam dość niezręcznie . - Słuchaj czy ten sms oznaczał to , że go zdradziłaś ?
- Wiedziałam , że o to chodzi . - powiedziała spuszczając głowę . - Słuchaj Claudia . To jest dziwne , ale ja .. kocham mojego byłego chłopaka . - dodała po chwili .
- Czyli to jednak prawda , tak ?
- Słuchaj ja tego nie chciałam . Ja byłam pijana , nie wiedziałam co robię . Louis już wie o wszystkim i oficjalnie już nie jesteśmy razem .
- Jak to przyjął ?
- Szkoda gadać .. Boję się o niego , ale mam nadzieję , że kiedyś mi to wybaczy .
- Eleanor nie potępiam Cię , ale nie powinnaś tego robić . Tym bardziej , że on Cię kochał na prawdę . - zrobiło mi się smutno . - Dobrze wiesz , że dawał Ci wszystko co chciałaś . Zarabiał na to , a Ty w czasie gdy go nie było zdradzałaś go ?! To jest chore wiesz !!? - rozpłakałam się . Było mi szkoda Louis'a i to bardzo .
- Ale Claudia .
- Nie ma ale El ! Ty po prostu chyba szukałaś frajera , który to wszystko Ci da co dał Ci Lou . Chciałaś wszystko co miałaś , a teraz ?! Zostawiasz go dla jakiegoś frajera ! - wszyscy w restauracji patrzyli na mnie . - Nie nawidzę Cię El ! - zabrałam swoje rzeczy i wstałam z krzesła . El miała w oczach łzy ,ale nie zważałam na to . - Trzymaj się El . - dodałam cicho , założyłam okulary i wyszłam z restauracji nie czekając na moje zamówienie . Wsiadłam do auta i rozpłakałam się na dobre . Nagle ktoś zapukał do okna z mojej strony . Podniosłam lekko głowę i zobaczyłam jakiegoś chłopaka . Gdy już całkiem podniosłam głowę zobaczyłam .. Louis'a! Otworzyłam drzwi i mocno go przytuliłam .
- Louis .. Tak mi Ciebie szkoda . - łkałam .
- Przestań . - powiedział silnym i zdecydowanym głosem . - Nie będę rozpaczał po niej . - zaśmiał się . - A Ty ? Czego ryczysz ?
- Właśnie z jej powodu . - pociągnęłam nosem .
- Słyszałem co jej powiedziałaś . - zaśmiał się . - Moja dziewczynka . - uśmiechnął się i ponownie mnie do siebie przytulił . - Jedźmy stąd . - powiedział czule .
Myślałam ,że pojedzie swoim autem , ale on akurat wsiadł do mojego i to jako kierowca . Może nie chciał żebym w takim stanie prowadziła auto  ? Ale mi nic nie było . Ja po prostu się tylko rozkleiłam bo było mi go szkoda .
Pojechaliśmy do centrum Londynu . Tam było najwięcej sklepów , restauracji itd. Louis stwierdził , że będzie moim towarzyszem i razem ruszymy w wir zakupów . Ucieszyłam się bo on chyba jest jedynym chłopakiem , który lubi zakupy . Auto zostawiliśmy na parkingu i oboje ruszyliśmy w stronę sklepów .
Ustaliliśmy , że z resztą spotkamy się w Nando's na Kensington High St. Mieli być dopiero za godzinę więc poszliśmy buszować po sklepach . Pierwszym sklepem , do którego weszliśmy był sklep Jack'a Wills'a . Louis poprosił mnie o doradzenie mu , którą bluzę ma kupić . Oboje stwierdziliśmy , że dobrze wygląda w tej [KLIK] . Kupił sobie jeszcze bokserki [KLIK] oraz koszulę [KLIK] . Za namową Lou kupiłam sukienkę w paski [KLIK] . Stwierdził , że ja i mój brzuszek wyglądamy w  niej seksownie . Oczywiście wybuchnęłam śmiechem , ale sukienka mi się podobała . Więcej nie widziałam nic fajnego w sklepie oprócz bokserek dla Harry'ego [KLIK] oraz koszul , których kupiłam specjalnie dla niego cztery : [KLIK][KLIK][KLIK] oraz [KLIK] . Louis opowiadał mi jakieś dowcipy , a ja nie mogłam przestać się śmiać . W sklepie prosili nas o autografy więc daliśmy je po czym wyszliśmy dalej buszować po sklepach . Następnym sklepem jaki odwiedziliśmy był Hollister . Nie wiedziałam po co kupowałam Harry'emu tyle koszul w sklepie Jack'a Wills'a skoro tutaj też były fajne koszule . Louis oczywiście zniknął gdzieś między półkami więc ja zaczęłam robić to samo . Jak na razie podobała mi się tylko jedna bluzka , którą oczywiście wzięłam aby kupić [KLIK] . Zaczęłam szukać po sklepie Lou aż wreszcie go znalazłam . Zastanawiał się nad kupnem koszuli .  Ja ujrzałam białą , zwykłą koszulę [KLIK]więc od razu ją wzięłam z myślą o Harry'm . Dziś więcej kupiłam jemu niż sobie ! Louis kupił sobie jeszcze jedną taką koszulę [KLIK] , a następnie poszedł na stoisko z bluzkami , ale wybrenemu Loui'emu nie spodobała się żadna . Poszliśmy do kasy , a następnie wyszliśmy już ze sklepu . Szliśmy ulicą do Nando's bo znudziło nas już chodzenie po sklepie.
- I co teraz Lou ? - spytałam niosąc swoje zakupy.
- Idziemy do Nando's . - uśmiechnął się . - Dawaj te torby . - dodał po czym zabrał mi moje wszystkie zakupy z rąk .
- Nie o to pytałam . Chodziło mi raczej o to co teraz z Eleanor i w ogóle . - powiedziałam cicho .
- A co ma być ? - spojrzał na mnie . - Po prostu nic . Znajdę sobie kogoś innego , ale teraz wolę być sam .
- Rozumiem . - powiedziałam zamyślona . - Wiesz co ? Zanieśmy torby do auta .
Po około 20 minutach byliśmy już w Nando's . Czekaliśmy na Harrolda i resztę ekipy żeby zjeść wspólnie obiad .
- Zamawiamy teraz czy czekamy na nich ? - spytał Lou . - Nie ukrywam , że burczy mi w brzuchu. - zaśmiał się .
- Myślę , że zaraz powinni tu być . - powiedziałam z uśmiechem rozglądając się czy może przypadkiem gdzieś nie idą .
Oboje otworzyliśmy karty aby zastanowić się nad tym co chcemy zamówić i nagle do Nando's weszła nasza spóźniająca się grupka .
- No na reszcie . - powiedział z ulgą Lou .
- Sorka , korki były . - zaśmiał się Harry po czym pocałował mnie i usiadł obok mnie .
Alyssa puściła mi oczko , a ja posłałam jej uśmiech . Wszyscy zaczęli gadać , a gdy podeszła kelnerka Niall od razu wymieniał jej co chce do jedzenia .
- A co dla państwa ?- spytała z uśmiechem .
- Ja poproszę całego kurczaka . - uśmiechnął się Zayn . - Dla tej pani -wskazał na Aly - będzie sałatka cesarska . - uśmiechnął się i odłożył kartę .
- Ja poproszę to co kolega . - zaśmiał się Lou . - A Ty Harreh ?
- Um.. Dla mnie będzie Burger z podwójną piersią z kurczaka . A Ty kochanie ? - spytał całując mnie w policzek .
- Ja poproszę sałatkę śródziemnomorską oraz 5 skrzydełek z kurczaka . - uśmiechnęłam się .
- Coś do picia ?
- Dwie litrowe Neste'a . - dodał Harry po czym kelnerka zabrała karty i odeszła .
Wszyscy rozmawialiśmy na temat koncertów i innych rzeczy . Minęło pół godziny , a na stole były już nasze zamówienia . Zwróciłam się go Harry'ego i zaczęliśmy rozmawiać .
- Kupiłam Ci koszule . - zaśmiałam się .
- Tak ? - spytał z niedowierzaniem .
- Jako Twoja przyszła żona muszę dbać o to abyś miał się w co ubrać . - powiedziałam przymykając , a on pocałował mnie w usta . Wszystko zjedliśmy w zawrotnym tempie , zapłaciliśmy i wyszliśmy przed restarację .
- I co teraz robimy ? - spytał Niall .
- Chodźmy na basen !- powiedział  z podnieceniem Lou .
- Nie chce mi się wracać do domu i ubierać . - stęknął Niall .
- A może.. - zaczął Lou . - Pójdziemy pod London Eye i zaczniemy śpiewać? Takie tam małe spotkanie z fanami . - zaśmiał się .
- A potem się od nich nie odpędzisz . - warknął Niall .
- Wolisz siedzieć w domu ?! - wrzasnął Lou .
- Według mnie to dobry pomysł . - uśmiechnęłam się .
- To co ? Jedziemy ? - spytał Harry .
- Ej .. Ale Niall nie ma gitary . - powiedział Zayn .
- Aaa..Mam .- zaśmiał się . -  U Claudii w aucie jest . - dodał .
- To jedziemy ! - krzyknął z radością Lou .



* Oczami Louis'a * 

Cieszyłem się z tego co Claudia powiedziała Eleanor . Zraniła mnie , bawiła się moimi uczuciami , a gdy nie było mnie blisko niej od razu leciała do łóżka swojemu byłemu . To było najgorsze dla chłopaka co mogłaby mu zrobić dziewczyna . Starałem się o tym nie myśleć i jak na razie dobrze mi to wychodziło . Jechaliśmy na plac przed London Eye już jakieś 15 minut . Cieszyłem sie , że spotkam się z fankami bo może właśnie , któraś z nich mi sie spodoba i mógłbym się z nią spotykać . Sam nie wiedziałem czy chciałbym już z kimś być , ale spotykać zawsze się można . Gdy wysiedliśmy z auta , skierowaliśmy się na plac przy London Eye. Stanęliśmy wszyscy obok siebie i zaczęliśmy śpiewać WMYB . Wszyscy zaczęli się na nas gapić , a my z uśmiechem śpiewaliśmy dalej . Niall przygrywał na gitarze , Zayn jakoś dziwnie tańczył , a ja ze śmiechu nie mogłem wytrzymać . Wokół nas zebrała się dość spora grupa ludzi . Po skończeniu WMYB zaśpiewaliśmy piosenkę Jason'a Mraz'a '' I'm Yours' . Wszyscy znali tekst na pamięć . Wyszło bardzo fajnie bo z nami śpiewały też dziewczyny . Co najlepsze zatrzymywali się przy nas nie tylko młodzi ludzie , ale także starsi , którzy tańczyli w rytm naszych piosenek . To było na prawdę miłe widząc takich ludzi . Alyssa nie wiem skąd , ale miała kamerę i nagrywała nas wszystkich jak śpiewamy . Harry i Claudia oczywiście musieli zatańczyć podczas gdy my śpiewaliśmy , ale w sumie fajnie to wyglądało . Śpiewali z nami , ale też tańczyli . Fanki robiły zdjęcia , kręciły filmiki .. To było coś czego mi brakowało . Pustkę po Eleanor zapełnię muzyką. Nagle poczułem , że ktoś na mnie poleciał , a ja znalazłem się na ziemi . Podniosłem się i ujrzałem dziewczynę , która leży obok mnie . 

- Ała . - powiedziałem patrząc na nią .
- Sory Lou . Nie chciałam. - powiedziała leżąc nadal na ziemi . Podałem jej rękę , a ona wstała .
- Skąd znasz moje imię ? - spytałem patrząc prosto w jej oczy .
- Dziwne żebym nie znała . Moja przyjaciółka jara się wami . Jakby było w ogóle czym..  - powiedziała z obojętnością .
- Ach tak ?! Uważasz , że nie jesteśmy warci uwagi ? . - zirytowało mnie to co powiedziała .
- Mojej uwagi na pewno nie jesteście warci . - warknęła .
- Co Ci się w nas nie podoba , hm ?
- To , że jesteście lalusiami ! - krzyknęła .
- A Ty to niby co ?! Kilo tapety masz na twarzy dziewczynko . - tym razem nie wytrzymałem .
- Wiesz co!? Żal mi Cię chłopcze . - odwróciła się i poszła .
Pomimo tego ,że nas nie lubiła od razu mi sie spodobała . W końcu nie przepadała za nami i miała nas gdzieś , a to bardziej przyciąga do dziewczyny ... W głębi duszy miałem nadzieję , że mimo wszystko jeszcze ją spotkam .




* Oczami Zayn'a*

Całe to śpiewanie na placu obok London Eye nie było dobrym pomysłem . Wiedziałem , że prędzej czy później Mike się dowie i pewnie będzie zły . Wiadomo , że mamy życie prywatne , ale on pragnie na nas zarabiać jak najwięcej co powoli staje się nie do zniesienia . Nadal jesteśmy sławnymi osobami , a to , że zagramy coś na gitarze przy London Eye sprawia , że mamy lepszy kontakt nie tylko z fanami ,ale także z ludźmi , którzy nie słuchają naszej muzyki . Zresztą nie ważne . Zastanawiałem się nad tym czy Aly chciałaby mieć znowu ze mną dziecko . Oczywiście nie zapomniała na pewno tego co się stało wcześniej . Ale przecież moglibyśmy stworzyć dom , prawdziwy dom .. Obiecałem mamie , że do niej przyjadę , ale nie wiem jak na to zareaguje Alyssa . Dziś wieczorem mieliśmy rozmawiać na skype z Liam'em i Danielle . Nie widziałem ich bardzo długo , a z tego co wiem chcą zwiedzić na razie kawałek świata więc wrócą dopiero na naszą trasę koncertową po USA . Co prawda nie chciałem o tym nawet myśleć bo znowu do domu nie wrócę przez 3 miesiące . Nie chciałem rozstawać się teraz z Aly . Przez te wszystkie tygodnie tak bardzo mi jej brakowało , a już niedługo znowu będę musiał ją zostawić . Aly chodziła dookoła z kamerą i kręciła filmik z tego jak śpiewamy . Gdy zaczęliśmy śpiewać piosenkę " More Than This" miałem ochotę się rozpłakać . Przed moimi oczami miałem sceny z tego momentu kiedy widziałem jak ona całuje się z Josh'em . Nie byłem na niego zły bo za co ? Przecież miał prawo do tego aby się z nią spotykać , a wtedy akurat nie byliśmy razem . Wiedziałem , że prędzej czy później nic z tego nie będzie . Harry mówił mi to co wiedział od Claudii . Poza tym po Aly było widać co się dzieje gdy widziała mnie . To samo było ze mną . Nareszcie mój świat nabrał kolorów bo jak do tej pory bez Aly był całkiem szary . Zaśpiewaliśmy jeszcze dwie piosenki po czym dziewczyny rzuciły się po autografy . Oczywiście minęło półgodziny nim wszyscy sie od nas odkleili . Pomogła w tym Aly . 
- Ej dziewczyny weźcie już spokój . Jedne mają zdjęcia , inne autografy . My też mamy życie prywatne . - uśmiechnęła się ,  a dziewczyny spojrzały na nią z zabójczym wzrokiem i odeszły . 
- Teraz polecą hejty na TT . - zaśmiała sie Claudia . - W sumie dzięki Tobie możemy już iść . - dodała po chwili i ucałowała Alyssę w policzek . 
- Nareszcie . - powiedział Niall .
- A mnie się podobało . - powiedział rozmarzony Lou . - Tyle ładnych dziewczyn.. 
- Loui?!- wrzasnąłem wraz z Niall'em . 
- Co? Nie wiecie ,że nie jestem z El ? 
- Co ?! - znowu powtórka . 
- No więc nie jestem już z Eleanor . To na tyle , o nic nie pytajcie . - zaśmiał się . 
Uszanowaliśmy wolę Loui'ego i nie pytaliśmy o co chodzi . Wszyscy pojechaliśmy na zakupy do Tesco aby wieczorem napić się  przy dobrym filmie  piwa , a zarazem zjeść coś co ugotują nam dziewczyny . 











~~~~~~~~~~~~~~~~~~
hahahhaha :D ja walę , ale rozdział napisałam . Jest całkiem bez sensu moim zdaniem ;oo 
no cóż .. nic nie poradzę , ale wolę dodawać cześciej niż meczyć się dwa dni żeby wyszło perfekcyjnie . Choć mówią , ze ludzie urodzeni w lipcu to perfekcjoniści ... 
No nie ważne . W każdym bądź razie jestem dumna z was bo przekroczyliśmy 137 tysięcy ! ;o 
dla mnie to mega dużo ! <3 

Mam do was małą prośbę . Skoro wchodzi was tutaj dziennie ponad 1000 osób mołgybyście zalajkować zdjęcie koleżanki ? Chciałaby wygrać konkurs , a z waszą pomocą myślę ,że się uda . Proszę was dla mnie jak i dla niej to bardzo ważne , a lajk przecież nic nie kosztuje ! ;* Będę wam bardzo wdzięczna za pomoc bo dla mnie jak i dla niej to dużo znaczy . Proszę , proszę , proszę <3
odwdzięczę się jakoś <3
a tu macie link >klik< .
Dzięki i lovvv you ! <3

Mrs.Styles